znalazlam jeszcze
www.theraproducts.com/index/page-catalog/main-5912/sub-5936/
jesli potrafisz sobie przetlumaczyc z angielskiego to polecam przejrzenie
produktow polecanych w stymulacji sensorycznej
wiele z pokazanych tam przedmiotow jest do kupienia w normalnych sklepach lub
do przygotowania samemu

· 

Zaczne od końca:
>U nas w PPP jest
> integracja sensoryczna, pani ma 1 stopień ale wiem, ze nie diagnozuje tylko
> prowadzi zajęcia. W sali nie ma takiego czegoś, co się wiesza u sufitu i
> dziecko może się na tym kręcić ( nie wiem, jak się toto nazywa ) ale nie ma
też ani jednej dużej piłki, deskorolki czy walca. Mogą być zajęcia bez tego?<
Pani po 1.stopniu nie ma prawa prowadzić zajęc z SI.
Bez ani jednego sprzętu w ogóle nie powinno sie prowadzic terapii SI, powinna
być przynajmniej duża piłka i deskorolka (stymulację ukłądu przedsionkowego
nalezy prowadzić w róznych pozycjach, ne da sie tylko przez turlanie, bo
stymuluje sie wyłącznie jeden rodzaj receptorów) oraz sprzęt "drobny", np. do
stymulacji dotykowej.
Samo ustawianie w rzędy (albo ustawianie tylko jednego rodzaju rzeczy, np.
samochody lub kolejka) bez zaburzeń współistniejących nie jest specjalnie
diagnostyczne i moze wynikac z potzreby porządku; problem jest wtey, gdy
wszystko jest ustawiane w rzedy lub wszystko jest segregowane wg kolorów, lub
tez wybierane sa tylko przedmioty okreslonego koloru.
Co do wzmacniania czy ingerowania - tak źle i tak niedobrze, bo wzmacniając
utrwalamy sensoryzmy, ale ingerując powodujemy ataki złości. W początkowych
etapach terapii takie zachowania tolerujemy (nie wzmacniamy) po to, by móc
stopnoiwo z nich wychodzić, ale to dopiero po zrozumieniu ich funkcji u danego
dziecka.

Zaburzenia SI to nie autyzm. Fakt, że większość dzieci autystycznych ma
zaburzenia SI, natomiast nie każde dziecko z zaburzeniami SI ma autyzm.

Zaburzenia SI to najprościej mówiąc problem z przetwarzaniem i porządkowaniem
przez mózg bodźców odbieranych przez zmysły.
Na temat integracji sensorycznej sporo informacji znajdziesz w necie. Tu masz
kilka artykułów:
akson.org/x.pro/ModArticles/ShowCategories/87/

Nie wiem, czy problem z gryzieniem u Twojego dziecka wiąże się akurat z
zaburzeniami SI, bo nie jestem fachowcem. Oczywiście może tak być.
Ale z reguły zaburzenia SI ładnie się "prostują", jeśli zacznie się terapię. A
Wy jesteście na dobrej drodze - piszesz przecież, że logopeda stymuluje jamę
ustną dziecka. To bardzo dobrze. Swego czasu moja córka miała podobny problem i
bardzo pomogła stymulacja w postaci podłużnego gryzaka dla niemowląt, którzy
trzymała w paszczy. :)

Absolutnie nie martw się autyzmem, jeżeli problem dotyczy tylko i wyłącznie
gryzienia czy nawet szerzej zaburzeń SI.
Pozdrawiam :)

>>>iska2009 napisała:
> Kasiu, my jestesmy w SI dopiero 5 miesiecy(...)
Z rzeczy ktore mnie z kolei niepokoja u mojego> synka to fakt, iz o ile pewne
rzeczy sie uspokoily i poprawily - co> jestem w stanie sama zaobserwowac - to
pojawily sie nowe, np.> stymulacje wzrokowe i pakowanie wszystkiego do
buzi...tez nie wiem> co o tym myslec i jasnych wskazowek od terapeuty na ten
temat nie> uzyskalam.<<<

Dziecko jest jeszcze na tyle krótko w terapii, ze dużo rzeczy sie jeszcze
reorganizuje, stąd nowe "objawy", które cały czas pokazują, które większe
systemy sensoryczne potrzebują stymulacji. Autostymulacje wzrokowe nie służa
tylko dostymulowaniu wzroku, ale tez systemu przedsionkowego, od którego
funkcjonowanie wzroku pośrednio zależy. Branie wszystkiego do buzi moze byc
stymulacja dotykowa, ale tez pośrednio może stymulowac zmysł słuchu (tak jak i
zaciskanie szczęki, wysuwanie zuchwy i inne manipulacje w obrębie jamy ustnej),
co z kolei stymuluje... układ przedsionkowy.
Terapeuta na podstawie obserwacji powinien dociec do jest czym i zmodyfikowac
terapię.
Zwykle jest tak, ze nie bierzemy sie od razu za wszystkie, poszczególne "objawy"
(znaczy - nie wygaszamy, nie przywiązujemy sie do pojedynczego objawu), tylko
działamy na większym obszarze sensorycznym.
Tu watek o podstawach SI na stronie SDSI
www.dzieci.org.pl/cgi/forum/ikonboard.cgi?act=ST;f=25;t=8003

· 

Ośrodki terapeutyczne w Warszawie - autyzm
Moja córka Maja - wiek 3,5 roku.
Diagnoza (Scolar)- autyzm dziecięcy (F 84.0).
Zalecenia:
- terapia integracji sensorycznej,
- terapia relacyjna,
- terapia behawioralna,
- program stymulacji sensorycznej,
- metoda ruchu rozwijającego W. Sherborne,
- zajęcia terapeutyczne i edukacyjne w grupie rówieśniczej i
integracyjnej.

Wrzuciłam w google hasło "autyzm terapia" w poszukiwaniu ośrodka, do
którego mogłabym zapisać Maję na w/w zajęcia.
Ale ilość znalezionych adresów zwala z nóg.

Który wybrać?! Który jest najlepszy?! Czym się sugerować przy
wyborze?
Proszę o namiary na sprawdzone ośrodki, które możecie polecić,
dziękuję.
Mieszkamy w Nadarzynie, nie mamy problemu z dojazdem do W-wy.

>>pat0106 napisała:
Ile kosztuje diagnostyka i terapia?
ceny zróżnicowane: diagnoza 200-300 zł
terapia 60-100 /godzina lekcyjna

> Czy można zdiagnozować zaburzenia SI już po jednej wizycie?
w zależności od długości wizyty (zwykle wystarczy 1,5-2 godzin),
współpracy dziecka i tego, ile prób klinicznych uda sie
[zreprowadzić: z młodszym lub słabo współpracujacym - na bazie
obserwacji i zabaw, ze starszym - na podstawie testów SI

> Jak należy przygotować się do pierwszego spotkania?
przypomniec sobie wszystko od ciąży po okres niemowlęcy do teraz
(rozwój ruchowy, rozwój mowy itp
)
> Czy terapia koniecznie musi odbywać się pod okiem specjalisty czy
> też można wykonywać ćwiczenia w domu (najbliższa poradnia oddalona
> prawie o 100 km ) ?
Jezeli sa duze problemy, to tylko pod okiem specjalisty, gdyż
niewłaściwe prowadzenie w domu moze pogorszyć stan np. nasilajac
patologiczne wzorce ruchowe czy wzmagając autostymulacje
W domu można wykonywac proste stymulacje sensoryczne, ale proces
integracji odbywa sie dzięki odpowiednio dobranemu rodzajowi ruchu
(ważne też jest właściwe pozycjonowanie dziecka i wygaszanie
nieprawidłowych wzorców postawy)

> Czy jest sens pójść do zwykłego psychologa czy lepiej od razu do
> terapeuty SI?
Do psychologa tez warto, ale w innych celach, chyba, ze psycholog
jest też terapeutą SI

> Czy często zaburzenia SI występują razem z autyzmem i ZA?
Zwykle autyzm i ZA zawierają w sobie komponentę zaburzeń SI, ale
częściej deficyty SI występują u dzieci bez tych zaburzeń

zakupy_usa napisała:

> ciekawa jestem, czy ktoś z Was spotkał się z metodą rdi ?

Ja nie wiedziałem nawet, że to co robię ma jakąś angielską nazwę i że można na
tym zbijać cash. Chyba nie jestem znawcą terapii:(

Straszne, pracuję nielegalnie bo jak się dowiadujemy "Jedyną osobą w Polsce,
uprawnioną przez Connections CenterTM do pracy z rodzinami metodą RDITM jest
Maria Dąbrowska-Jędral, RDITM Consultant-In-Training".

Będę musiał poinformować "moich" rodziców: od dziś koniec z regularnymi
konsultacjami, proszę też więcej nie przysyłać mi płyt DVD z nagranymi
zajęciami, nigdy więcej e-maili, od dzisiaj też nie wspieram was i nie śledzę na
bieżąco postępów waszych dzieci! I nigdy nie dowiecie się już ode mnie jak
wprowadzać plany aktywności, ani w ogóle niczego co mogłoby być uznane za
edukowanie!:D

pozdrawiam

P.S. Wracam do starych, sprawdzonych metod.
www.youtube.com/watch?v=yd7e7WBcARE - tego używam do stymulacji
sensorycznej.

A tutaj spis ćwiczeń, które stosuję w terapii komunikacji:
hrw.org/backgrounder/usa/0819interrogation.htm

Myślę,żę bardzo pomocna mogłąby tu być porada terapeuty Integracji
Sensorycznej. A tak swoją drogą czy maleństwo lubiło leżenie na brzuszku? To
jedna z ważniejszych pozycji dla naszego rozwoju. Ogromna stymulacja uładów
znajdujących się w mózgu, które pomagają nam zbierać bodzce z zewnątrz i
systematyzować je.

nam (Mlody ma 5,5 od 4 urodzin w terapii, artykualcja niemal OK
tylko "sz" jeszcze zbyt blisko zebow, dysgramatyzm, slownicto b.
dobre) logopedzi z dobrego osrodka powiedzieli o angielskim:
polowie wychodzi na dobre, polowie nie. ta druga polowa np.
przez "wplyw" angielskiego "th" utwierdza sie wfalszywej
wymowie "s".
z tymi czestotliowsciami to ciekawy temat, sa przeciez urzadzenia
stymulujace rozwoj mowy oparte wlasnie na filtrowaniu czestotliowsci
(trening lateralny wg. Audiva, albo Tomatis).
ja sie czesto borykalam z uwagami otoczenia, ze szkodze Mlodemu
wychowaniem dwujezycznym i na to logopedzi mi odpowiedzieli: nie
wiadomo jakby moj Mlody (z zaburzeniami sensorycznymi jak byk)
mowil, gdyby nie mial tej poprzeczki i stymulacji jaka jest drugi
jezyk.
ja Mlodego zapisalam na ten angielski (od wrzesnia) tylko z
powodow "towarzyskich" - wszystkie dzieci z jego rocznika chodza i
on tez pragnal. nie stwierdzam zadnych skutkow ubocznych, poza tym,
ze po kazdej lekcji przez dwa dni jest jak zdarta plyta i nawija w
kolko te 2/3 zdanka.

Wczasy i kolonie z terapią
Zapraszam do zapoznania się z ofertą wyjazdu wakacyjnego z terapią dla dzieci: logopedia, glottodydaktyka, dziecięca matematyka, metody neurorozwojowe (stymulacja i wygaszanie odruchów, integracja sensoryczne, kinezjologia). Szczegóły na stronie:
www.terapianeurorozwojowa.pl

Mam pod opieką chłopczyka 5,5 roku z takim właśnie problemem. W wieku 4 lat nie
mówił nic. Przedszkole wysłało ich na diagnozę w kierunku autyzmu, bo na tle
niedokształcenia mowy u chłopca zaczęły się pojawiać zachowania autoagresywne
(frustracja wynikająca z niemożności wyrażenia sie) i przedszkolanki uznały, że
to "cechy autyzmu". Autyzm wykluczyliśmy, jednoznacznie.
Obecnie chłopiec mówi kilkadziesiąt słów, ostatnio nauczył się wierszyka, który
bardzo ładnie powiedział, chociaż niektóre słowa były pozbawione ostatnich
sylab;)I właściwie z miesiąca na miesiąc mówi coraz więcej.
I ogólnie postępy super.
Proponuję zwrócić uwagę, czy dzieci nie mają oprócz opóźnienia rozwoju mowy
zaburzeń integracji sensorycznej. To na ogół "idzie w parze"!
Opisane przeze mnie dziecko takie właśnie zaburzenia ma. Oprócz terapii
logopedycznej, od roku ma prowadzoną codziennie stymulację sensoryczną a od
września będzie uczęszczał na zajęcia SI. Myślę, że wtedy mowa "ruszy" jeszcze
bardziej.
Powodzenia i pozdrawiam.

P. Przyrowski napisał tekst o zaburzeniach integracji sensorycznej w
kontekście zaburzeń centralnego układu słuchowego, postaram się zdobyć tą
gazetkę i przepisać dla zainteresowanych.
dominigag1 - obiecuję że to już będzie inny wątek i już wracam do Twojego:
ćwiczenia:
zabawy na batucie (batuta na allegro ok 150 zł)
przepychanie z przedmiotami, przepychanie się z terapeuta który trzyma dużą
piłkę
kołysanie się z dzieckiem w fotelu bujanym, obroty na krześle obrotowym,- 1,2
wolne w początkach stymulacji) worek z IKEI też jest ok
zabawy z prostymi instrumentami muzycznymi
rolowanie w matę z jednoczesnym uciskiem
przeciskanie się przez tunel, prosty tor przeszkód
naśladowanie chodu zwierząt
wiszenie na rękach (drążek)
pozdrawiam,
Agata

ONM i problemy z równowagą moga miec to samo podłoże - zaburzenia
funkcjonowania układu przedsionkowego, czyli jedna z postaci
zaburzeń integracji sensorycznej.
Jeżeli rehabilitant, który prowadzi dziecko nie radzi sobie z
prowadzeniem cwiczeń na równowagę i stymulacją odruchów obronnych -
warto skonsultować dziecko z terapeutą integracji sensorycznej,
prawdopodobnie konieczna bedzie odpowiednia terapia.
Czy synek raczkował??

Błędnik lub układ przedsionkowy możesz spokojnie stymulować sama,
obserwując zachowanie dziecka. Wszelkiego rodzaju wożenie dziecka na
kocu do przodu, do tyłu, z zakrętami, bujanie w kocu lub na
huśtawce, kręcenie się na karuzeli, podskakiwanie z dzieckiem - to
wszystko są stymulacje przedsionkowe, które z tego co opisujesz
próbuje sam sobie dostarczyć. Trzeba tylko obserwować dziecko aby
wychwycić momen kiedy ma dość.
Jeżeli masz obawy to terapeuta Integracji Sensorycznej jest w stanie
powiedzieć co i w jaki sposób możesz robić sama w domu.

Układ przedsionkowy jest najwrażliwszym zmysłem i nalezy postępować bardzo ostroznie w przypadku dzieci z niedojrzałym ośrodkowym układem nerwowym (niemowlaki) i z dziecmi z uszkodzonym ośrodkowym układem nerwowym a w przypadku dzieci , których się podejrzewa o padackę lub dzieci z diagnozowaną padaczkę stymulacja musi być dobrana pod okiem fachowca. Bardzo bowiem łatwo dochodzi do przestymulowania tego układu a w przypadku dzieci z padaczką często taka stymulacja moze wywoływać atak.
Proszę się upewnić u neurologa, że pani dziecko ma prawidłowy zapis fal mózgowychy (jesli są podejrzenia o napady) a jeśli jest wykluczona padaczka (bo nie znam pani przypadku) proszę się skierować do rehabilitanta, który jest również terapeutą integracji sensorycznej, aby dobrał dla pani odpowiednią stymulację przedsionkową w pozycjach odpowiednich dla dziecka i stymulujących go również przeciw sile grawitacji i umozliwiających ruch najbardziej zblizony do prawidłowego.

Dzieci, które "nie lubią" pozycji na brzuchu, to najczęściej dzieci, które
pokazują nam ,ze maja jakiś problem (najczęściej ze strony zmysłu dotyku lub
zmysłu równowagi, który w tej pozycji czuje sie niekomfortowo), a nie taką
urodę. Pediatrzy, często mimo dobrych chęci i życzliwości dla pacjenta i jego
matki, mają bardzo blade pojecie o takich subtelnościach. CHodzenie w chodziku
nie pomoże maleństwu, tylko moze zaszkodzic poprzez pomoc w unikaniu właściwej
stymulacji.
Radziłabym kontrolę u fizjoterapeuty lub terapeuty integracji sensorycznej.
W Gdańsku jest p. LIliana KLimont (fizjoterapeuta i instruktor SI), można do
niej napisać prośbę o konsultacje lklimont@wp.pl

Witaj,
Oczywiscie lezenie jest wskazane, aby zapobiec ewentualnemu poronieniu, ale dzidzia w ten sposob
zostaje pozbawiona najbardziej naturalnej stymulacji ukladu przedsionkowego (tzw blednik). Uklad ten
rozwija sie bardzo wczesnie w okresie prenatalnym, w ciazgu pierwszych 10 tygodni po zaplodnieniu,
a w 11 tyg ciazy jest juz w pelni rozwiniety. Jego rozwoj wspomagaja ruchy ciala matki podczas
codziennych aktywnosci (ruchy gora-dol, na boki, obrotowe).
Od dobrej kondycji ukladu przedsionkowego zalezy miedzy innymi prawidlowe napiecie miesni i wiele
wiele innych rzeczy.

Kobietom w ciazy zaleca sie fotele bujane, aby Maluszek zostal odpowiednio i dostecznie
dostymulowany przedsionkowo.
Za czasow naszych babek bardzo "modne" byly kolyski dla dzieciatek - szkoda ze teraz tak ich malo.

Mozesz sobie poczytac o integracji sensorycznej, tam to juz wszystko "rozpracowali" :))

Pozdrawiam

Witaj
Jestem mamą 4-letniej dziewczynki - od ponad roku rehabilitowanej (na początku diagnoza była mało budująca - Autyzm atypowy - psychiatra dziecięcy, jednak tego nie potwierdził) Polecam Tobie Centrum Stymulacji Rozwoju Dziecka na Smochowicach, a tam p. Iwonę Palicką. Bardzo kompetentna osoba - neuropsycholog. Wszystko, niestety prywatnie, ale nie spotkałam się z terapią autystów na NFZ. Dodatkowo jeszcze stowarzyszenie Pro-Futuro (stowarzyszenie rodziców dzieci autystycznych) na Szamarzewskiego - nic więcej oprócz tego, że istnieje, nie wiem, ponieważ nie korzystałam z ich usług. Moja córeczka miała podobne objawy do Twojego synka (nadal bardzo słabo mówi - jednak stwierdzony został opóźniony rozwój psychoruchowy, chodzimy na terapię SI, logopeda, zajęcia grupowe z pedagogiem specjalnym - widać szalone postępy). Napisałam to wszystko po to, żebyś wiedziała, że pewne zachowania niekoniecznie muszą być autystyczne - czasami są to bardzo poważne zaburzenia integracji sensorycznej - systematyczne ćwiczenia dają efekty )) Głowa do góry
podaję linki:
www.centrumdziecka.republika.pl
pro-futuro.org/

Pedagog z doświadczeniem-super zajęcia!! Od IV !
Jestem pedagogiem specjalnym.Przez ostatnie 6 lat pracowałam jako terapeuta
dzieci z autyzmem.W kwietniu otwieram wraz z koleżanką Centrum terapii i
stymulacji rozwoju dziecka, w którym będą gabinety: terapeutyczno-edukacyjny
i gabinet SI (Integracja sensoryczna jest szczególnie polecana w przypadku
niepowodzeń szkolnych, specyficznych trudności w uczeniu się-takich jak
dysleksja, dysgrafia..., nadpobudliwości psychoruchowej,autyzmu, zespołu
Aspergera,mózgowego porażenia dziecięcego,zespołu Downa, niepełnosprawności
intelektualnej).
Oprócz profesjonalnych oddziaływań terapeutyczno-edukacyjnych dla dzieci z
problemami mamy zamiar prowadzić ciekawe, stymulujące rozwój zajęcia "na
godziny" dla dzieci rodziców, którym potrzeba jest odrobina
wytchnienia.Profesjonalna, fachowa opieka dla Twojego dziecka po godzinie 16
i w weekendy.
Praca nad modyfikacją zachowań trudnych, porady odnośnie wychowywania dzieci.
W najbliższym czasie również szkoła dla rodziców!!!
Lokalizacja: Krzekowo, kilka domów od kościoła.
Terapia SI 60zł/h
Zajęcia terapeutyczno-edukacyjne 50zł/h
Profesjonalna opieka + ciekawe zajęcia 40zł/h
Zapraszamy
Mira 503005828;Paulina 606220716

Mój 2,5 syn też nic nie mówi - tzn. z "ludzkich" słów ))
Około 2 roku życia zauważyłam trzy pierwsze wyrażenia dzwiękonaśladowcze - coś
w rodzaju cyk, cyk na zegarek, cici na kotka, buuuu na samochód, kosiarkę,
mikser itp.
Potem dłuuugo nic i teraz jest już parę nowych:
au au na psa, muuu na krowę, pipipi na ptaszki, kurczaczki itp, ioioio na
karetkę pogotowia, radiowóz itp., nie - to wiadomo, am am na jedzenie, da czyli
daj.
I to w zasadzie wszystko, a ma już prawie 2,5 roku .
Mogę Ci polecić drogę diagnozowania, którą my przeszliśmy:
badanie słuchu - to chyba podstawa w takich wypadkach
ewentualnie foniatra - sprawdzi budowę narządów artykulacyjnych (struny
głosowe, itp.)
psycholog - żeby fachowym okiem sprawdził, czy pozostałe aspekty rozwoju są w
normie (czyli mowa bierna/zrozumienie, rozwój ruchowy, wykonywanie poleceń itp.)
logopeda - ale ta pani, do której chodzimy raczej nie za bardzo ma pomysł, jak
pracować ze średnio kooperatywnym 2,5 latkiem, więc szukam takiego logopedy,
który będzie umiał nam trochę pomóc - ćwiczenia w formie zabawy, namawianie na
powtarzanie itp.
W przyszłą środę idziemy jeszcze do pani psycholog zajmującej się terapią
integracji sensorycznej (SI), podobno ta metoda stymulacji czasami pomaga
dzieciom, które nie mówią - o wrażeniach będę mogła Ci opowiedzieć po 17.12.03.
I cóż, pozostaje mi (nam?) jedynie czekać i mieć nadzieję, że jest to tzw.
proste opóźnienie mowy i mały jak skończy 3-4... lata zacznie mówić od razu
całymi zdaniami
Czego i Tobie życzę,
Ania

moja tez płakała, płakała ok pół roku rehabilitacji, raz było lepiej raz gorzej,
co gorsza efekty pracy były po jakiś 7 miesiącach, ale potem ruszyła. Każde
dziecko ma swoją mase krytyczną - tak mawia nasz rehabilitant.
Ja widziała dużą różnice w zachowaniu Leny przy Voycie i Bobath-cie. Reha od
Vojty to się nawet dotknąć nie dała, a Przy B płakała ale ćwiczyła. Nie jest to
łatwe. Zresztą dobrze jest , jak pisałam wypróbować obydwie metody i wybrać
optymalną dla dziecka. W skuteczność reha są takie same. Dyskusja na ten temat
to jak dyskusja na temat wyższość świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą
Poszukaj tez specjalisty od Integracji Sensorycznej, dziec z ACC potrzebują z
reguły też takiej stymulacji. Moja młoda dopiero od niedawna (pół roku) chodzi
na SI ale są efekty. Żałuje, ze wcześniej nie miałam takiej możliwości ale nie
było w okolicy specjalisty. W Krakowie znajdziesz go bez trudu. Jak będziesz
miała wynik RE to załatw dziecku orzeczenie o niepełnosprawność, dostaniesz dodatek.
Zresztą poczytaj watki z naszego forum na pewno ci się rozjaśni, w razie pytań
pisz. teraz możesz jeszcze endokrynologa załatwić - moja ma niedoczynność
tarczycy, więc warto twojej córce tez sprawdzić TSH, niewykryta niedoczynność
prowadzi do kretynizmu, leczona jest bezobjawowa. Nie sugeruj się wynikiem TSH
po porodzie on jest niemiarodajny.

paulisek napisała:

> Robimy to wszystko, o czym piszecie: wyciągamy zabawki z kaszy,
> robimy zaspy z mączki kartoflanej, kulamy masę solną, mażemy
> krochmal, masujemy rączki druciakiem, na zmianę jest futerko,
> szczoteczki. Bawimy się w "Tu kokoszka dziobała", "Idzie kominiarz
> po drabinie" ... Pierzemy chusteczki do nosa. Wieszamy się na
> drążku. Ale efektów tych zabiegów nie widać. Lewy kciuk dalej
chowa > się do wnętrza dłoni.<

Dieta sensoryczna polega na intensywnym dostarczaniu okreslonych
bodzców(np. dotykowych) przez jakis czas. To, o czym pisala Magdapoz
polega na szczotkowaniu w okreslony sposob - co 2 godziny przez 2
tygodnie (co daje dobre efekty u dzieci z nadwrazliwoscia dotykowa),
po zakonczeniu takiej serii - prowadzi sie inne, łagodniejsze formy
stymulacji.
Poza tym chowanie kciuka moze wynikac tez z innych dysfunkcji, niz
tylko nadwrazliwosc dotykowa, np. z uszkodzenia plata ciemieniowego.
Diete sensoryczna (sposob szczxotkowania, rodzaj nacisku,
odpowiednia szczotke) powinien pokazac specjalista.

Przy tak małym dziecku najlepsze kawlifikacje miałby terapeuta NDT-Bobath z
dodatkowo ukończonym kursem SI; wolata sie wtedy stymulację sensoryczną w
tradycyjną rehabilitację, polecam p.Errikę Ziwę ma ogromne doswiadczenie z
maluchami CENTRUM REHABILITACJI PEDIATRYCZNEJ STIMULI,ul. ŁOMIAŃSKA 26 WARSZAWA
BIELANY, tel. (022)8322022 0603342871

Robiąc dziecku testy Integracji Sensorycznej można zauważyć pewne predyspozycje
do specyficznych problemów wuczeniu się. Co najważniejsze można poprzez
odpowiednie zabawy i stymulacje pomóc dziecku zanim pójdzie do szkoły.Właściwie
najlepiej jakby każy 5-latek miał zrobione takie testy.

Pedagog- terapia, opieka, od kwietnia!!
Jestem pedagogiem specjalnym.Przez ostatnie 6 lat pracowałam jako terapeuta
dzieci z autyzmem.W kwietniu otwieram wraz z koleżanką Centrum terapii i
stymulacji rozwoju dziecka, w którym będą gabinety: terapeutyczno-edukacyjny i
gabinet SI (Integracja sensoryczna jest szczególnie polecana w przypadku
niepowodzeń szkolnych, specyficznych trudności w uczeniu się-takich jak
dysleksja, dysgrafia..., nadpobudliwości psychoruchowej,autyzmu, zespołu
Aspergera,mózgowego porażenia dziecięcego,zespołu Downa, niepełnosprawności
intelektualnej).
Oprócz profesjonalnych oddziaływań terapeutyczno-edukacyjnych dla dzieci z
problemami mamy zamiar prowadzić ciekawe, stymulujące rozwój zajęcia "na
godziny" dla dzieci rodziców, którym potrzeba jest odrobina
wytchnienia.Profesjonalna, fachowa opieka dla Twojego dziecka po godzinie 16 i
w weekendy.
Praca nad modyfikacją zachowań trudnych, porady odnośnie wychowywania dzieci.
W najbliższym czasie również szkoła dla rodziców!!!
Lokalizacja: Krzekowo, kilka domów od kościoła.
Terapia SI 60zł/h
Zajęcia terapeutyczno-edukacyjne 50zł/h
Profesjonalna opieka + ciekawe zajęcia 40zł/h
Zapraszamy
Mira 503005828;Paulina 606220716

>
> Masz calkowita racje, dzieci-wilki nie nauczyly sie mowic, bowiem w rozwoju
> czlowieka sa tzw okresy krytyczne w ktorych pewne umiejetnosci powinny (wlasciw
> ie
> musza) zostac nabyte, wycwiczone i udoskonalone. Osoba niewidoma od urodzenia,
> ktorej przywroci sie wzrok w wieku np 5 lat nie bedzie widziec bo neurony i
> polaczenia miedzy nimi (wlasciwie to bardziej chodzi o te polaczenia) za to
> odpowiedzialne po prostu nie beda sie w stanie juz wyksztalcic-brak stymulacji
> sensorycznej i odbioru tejze przez oczy we wlaciwym czasie, zrobi swoje.
> Uszkodzenia mozgu to fascynujaca dziedzina wiedzy-przynajmniej dla mnie.
>
>

Oops. Moj falstart. Nie mozna jednoczesnie widziec i nie jak to napisalem (w
potocznym rozumieniu tego slowa). Chodzi o to, ze komorki siatkowki rejestuja
bodzce swietlne, ale dla takiej osoby to co "widzi" to chaos, nie zdaje sobie
sprawy z przedmiotow, zdarzen, ksztaltow, konturow, nie potrafi ich nazwac i
przetworzyc, mozg nie zorganizuje takiego doswiadczenie w spojny system.

Wygląda na to, że Twoja córeczka ma większe zapotrzebowanie na
stymulację układu przedsionkowego, tzn. tego, który odbiera ruch,
położenie głowy w stosunku do podłoża.
Niektóre dzieci mają taką podwrażliwość. Sama sobie dostarcza tych
bodźców, których jej mózg jest głodny.
Więcej o integracji sensorycznej możesz poczytać tu:
www.pstis.pl/pl/galeria/index.php?v1=none&str=podstrona_dla_rodzicow-start

Uderzanie główką
Mój synek ma 14 miesiecy i rozwija się bardzo dobrze, wrecz
wzorcowo. Ostatnie zaniepokoiło mnie to, że często celowo uderza
główką w drzwi, ścianę, meble, podłogę. Robi to zarówno wtedy kiedy
się złości jak i wtedy kiedy jest zadowolony i rozbawiony. Celowo
podchodzi np. do ściany i uderza w nia główką tak całkiem mocno.
Ptzy tym nigdy nie płacze i nie wygląda jakby go to bolało. Moja
siostra która zajmuje się integracją sensoryczną, ale pracuje ze
starszymi dziećmi mówi,że może to być zwiazane z tym, że synek
urodził się przez cesarskie cięcie i ma zwiększoną potrzebę
stymulacji. Trochę mnie to niepokoi. Na razie nie reaguję na to
jakoś szczególnie nerwowo, ale może powinnam coś z tym robić?? Co
Pan o tym sądzi?

Wklejone przez moderatora
iwpal

Częsc z tych objawów (takie jak np.chlustanie, śluz w kupce, sapka,
chrumkanie, pokasływanie, marmurkowe nóżki/rączki), to objawy
nietolerancji pokarmowej (bardzo klasyczne, zresztą).
Problemy z przebieraniem, wiercenie sie, szybkie pięcie sie w gorę,
moga sugerować nadwrażliwośc dotykową (czestą u dzieci z alergią).
Wiercenie sie i ropraszanie pod wpływem telewizora - moga sugerowac
nadwrażliwość sluchową. Ale... u 9-miesięcznego dziecka to bardzo
trudne do oceny i tak naprawde trzeba obserwowac dalszy rozwój.
Czasem daje sie wspomagac masażami lub innymi formami stymulacji.
Jednakze dzieci z ciąż zagrożonych sa zawsze z grupy ryzyka zaburzen
w zakresie integracji sensorycznej (co nie oznacza, że wszystkie
bedą wymagały terapii).

super. tylko każde dzieciątko w innej grupie wiekowej.Dla tych do roku są
zajęcia głównie ze stymulacji sensorycznej : dotykamy miękkie- twarde, ciepłe
-zimne.Dużo bodźców smakowych i wzrokowych. Dla takiego 5-cio latka to
nuda.Dlatego dla starszaków przewidziałam raczej Kinezjologię dla lepszego
przyswajania wiedzy w szkole.No i najlepiej prowadzić zajęcia 1na 1. Ale jak się
zdecydujesz to coś wymyślimy.

Ja nie pracuję w grupie, ale jestem pedagogiem specjalnym tak ogólnie w
placówce. W grupach tez są- jako n-le wspomagający.Jestem po oligo i
ped.terapeutycznej. Prowadzę indywidualne zajecia z dziećmi niepełnosprawnymi w
ramach swojego etatu i poza- w ramach właśnie godzin rewalidacyjnych przyznanych
im na podstawie opinii o potrzebie... lub orzeczenia kwalifikacyjnego... .Jest
to taka stymulacja zaburzonych funkcji poznawczych, koordynacji wzrokowo-ruch.
Prowadzę też z koleżanką zajęcia z zakresu stymulacji polisensorycznej wg pór
roku, gdzie naszym dzieciom towarzyszą uczniowie ze szkoły ponadgimnazjalnej, 1
na 1, zajęcia metodą Sherborne (też dziecko z partnerem starszym) a od wrzesnia
takze zajęcia z integracji sensorycznej. Tu jednak nie mam jeszcze doświadczenia
jako takiego i będzie to dla mnie duże wyzwanie. Miałam tez okazje pracować z
dorosłymi niepełnosprawnymi w ramach takiego projektu ale zdecydowanie wolę
przedszkolaki

"Jeśli chcesz znaleźć źródło, musisz iść do góry, pod prąd"J.P.II
Miłosz
Oskar


Mamo-kotulo tu nie chodzi o "ambicje uczenia 1,5 roczniaka". Wczesna nauka
czytania pobudza rozwój mózgu szczególnie wzrost spoidła wielkiego. Niektóre
dzieci takiej stymulacji nie potrzebują inne bardzo -szczególnie te u których
występuje ryzyko dysleksji, te które nie mówią w wieku 2 la , te które mają
zaburzenia integracji sensorycznej, te które mają cechy ze spektrum autyzmu itd.
itd. A i każdemu zdrowemu, szybko rozwijającemu się dziecku taka stymulacja da
dużo radości i spowoduje wzrost jego możliwości intelektualnych.
A niecałe 150 zł za pełny pakiet materiałów, dzięki któremu dziecko nauczy się
czytać szybko i z radością, dzięki któremu spędzi radośnie czas z opiekunem,
który rozwinie jego mowę, intelekt i wiarę we własne możliwości

Nadwrażliwości i niedowrażliwości na bodźce z otoczenia mogą dotyczyć różnych
sfer funkcjonowania dziecka - słuchu, wzroku, dotyku, bólu.
Warto zadbać o właściwą stymulację we wszystkich sferach, aby dziecko mogło
osiągać kolejne etapy swojego rozwoju. Pomóc w problemach z nadwrażliwościami
może integracja sensoryczna (ćwiczenia stymulujące rozwój ruchowy, rozwój
procesów słuchowych, odbiór dotyku, czucia równowagi). Zanim jednak zaczniecie
ćwiczenia warto pamiętać, że pomocne jest odciążanie systemu nerwowego małego
człowieka - ograniczanie zbyt intensywnych bodźców, pomoc w wyciszeniu, zabawy z
rodzicami. Pomocą jeżeli dziecko ma problemy z mową może być logopeda.
Pozdrawiam

Hehe, pomyślałam sobie, że chusty moga być dobrym sprzętem w gabinecie terapii
Integracji Sensorycznej:))Hamaki i różne "bujawki" mają tam szerokie zastosowanie:))
Generalnie, cieszę się, ze w pierwszej ciąży zrobiłam I stopień kursu a w
drugiej II. Moje dzieci są przez to bardziej zaopiekowane pod tym względem i
dostymulowane. A jak nosiłam Grzesia całymi dniami to mogłam sceptykom buzie
zamykać i naukowe wywody głosić (o potrzebach stymulacji dotyku i przedsionka:))
oraz certyfikatem zamachać przed nosem:))

Naukowo jest np. dowiedzione, ze dzieci matek leżących podczas ciąży mają
problemy ze zmysłem równowagi (potrzebują nadmiaru bodźców albo ich unikają). Bo
nie miały odpowiednich doświadczeń ruchowych w okresie prenatalnym. Chyba nie ma
lepszego lekarstwa niż chusta:))
Oj, niech ja tylko do pracy wrócę:))

Kostek ma brązowe włosy, taki szatyn - im bardziej błyszczące, tym
są ciemniejsze, naprawdę wyglądają fajnie, jak są takie dłuższe.
Wolałabym w miarę możliwości uniknąć naturalnych maseczek, które
trzeba trzymać godzinę na głowie pod ręcznikiem a potem 10 razy
spłukiwać i myć znowu, bo jako matka karierowiczka nie mam czasu na
takie formy budowania bliskości z dzieckiem i dostarczania mu
stymulacji sensorycznej :P
Ale z drugiej strony, czego się nie robi dla dobrej prezencji, nie?

Olejek rycynowy mam akurat - nie omieszkam sprawdzić, jak działa
wsmarowany i nie spłukany.
Zastanawiam się też poważnie nad sosem winegret oraz majonezem :)
Żartuję, bo sama sobie czasami takie papki nakładam na głowę, ale to
nie jest zabawa na codzień, jak człowiek chce szybko wykąpać dwoje
uciekających dzieci. Najlepsze byłoby coś, nad czym się nie trzeba
za długo zastanawiać, tylko się bierze z półki i smaruje.
Alanty propozycja wydaje mi się godna sprawdzenia, znam tę markę,
ale nie używałam.

Moj dwuletni synek z drobnymi zaburzeniami w zakresie integracji
sensorycznej ma zalecone dzwigania jako rodzaj terapii (co zreszta
bardzo lubi i podswiadomie szuka takiej stymulacji dla miesni) -
zalecano "ciezary" nie ciezsze niz 10-15% masy ciala dziecka, wiec
pewnie mozna to zastosowac do zdrowych dzieci rowniez - nasz nosi
pollitrowa butelke i choc dalleko to jest do ciazaru ponad jego
sily, wiecej staramy sie nie dawac.

Nauka a mistycyzm.
Czy nauka moze badac rzeczy irracjonalne? Oczywiscie , ze tak.
Przeciez psychiatria bada irracjonalne zachowania schizophrenikow
po to aby budowac diagnostyke i terpie.
Czy mistycyzm to chorob psychiczna? Nie.
A by zdiagnozowac mistycyzm musimy wykluczyc: autohypnoze,deprawacje sensoryczna
czy motoryczna, over-stymulacje sensoryczna i motoryczna,
halucyno-geneze chemiczna, glod i choroby psychiczne.
Wiec co to jest mistycyzm?
Czynnikiem wspolnym u mistykow kazdej kultury czy religii jest
Higher Awareness. Niezwykly stan manifestujacy sie absolutnym wewnetrznym
spokojem, ukojeniem i wyciszeniem.
Jest to odczuwanie przez mozg Transcedencji Nieskonczonego Potencjalu
Nicosci(Boga).

W takim wieku wszystko sensoryczne - o zróżnicowanej fakturze materiałów,
grzechoczące, lekkie - wspomoże rozwój. Super są zabawki firmy tiny love, takie
akurat do stymulacji rozwoju.
Poza tym strzałem w dziesiątkę są maty edukacyjne (chociaż przyda się za jakieś
2 miesiące).

Terapia SI- Szczecin
Od kwietnia rusza Centrum Terapii i Stymulacji Rozwoju z gabinetem SI.
Zapraszamy.

„SENSE”
Gabinet Terapii Metodą Integracji Sensorycznej

mgr Mirosława Bloch
pedagog specjalny
terapeuta SI
fizjoterapeuta
tel. 0 503 005 828
terapia@integracjasensoryczna.szczecin.pl
www.IntegracjaSensoryczna.szczecin.pl

syty glodnego nie zrozumie
a mamy spokojnych niemowlat nie potrafia sobie wyobrazic, ze
istnieja niemowleta, ktore nie potrafia grymasic, czy cichutko
stekac, ale zawsze dra sie, jakby byly wrzatkiem oblewane. I ze
niektorych niemowlat nie da sie odlozyc nawet na minute do lozeczka,
bez dzikiego wrzasku. I ze nie musi to byc efekt rodzicielskiego
lenistwa czy nieudolnosci, ale moze wynikac np. z zaburzen
integracji sensorycznej niemowlecia czy innej niepelnosprawnosci. I
ze niektore niemowleta wrecz nie powinne spac same, bo wymagaja (w
ramach rehabilitacji) maksymalnej stymulacji, bodzcowania, a
bliskosc mamy, piersi, dotyk i przytulanie sa IMHO jednym z
wazniejszych sposobow stymulacji niepelnosprawnego dziecka. I ze nie
kazda regulka da sie zastosowac w przypadku kazdego dziécka, bo
kazde jest inne.

Ja bym się wybrała do neurologa...
Może być, ale to takie mamowe przypuszczenia, że np. dziecko
stymuluje się w ten sposób. Może ma zaburzenia integracji
sensorycznej? Nic nie straszę, tylko tak rozważam sobie. Mo bombel
kiedyś kręcił głową w prawo i lewo, intensywnie, najczęściej jak
chciał spać. Był wtedy malutki, miał parę miesięcy. To była u niego
forma stymulacji, kołysania. Teraz wiem, że miał zaburzenia
integracji i poprostu robił to, czego potrzebował.
Generalnie powiedz o tym pediatrze i poproś o skierowanie do
neurologa :-D

Kurcze, jakbym czytała o sobie i Bartusiu. Dokładnie! Nie czytam pozostałych
postów z braku czasu, ale szubko napiszę, co u nas. Bartek ma prawie 2 latka
(urodził się w 29 tyg. ciązy i miał bardzo cieżkie przejścia, w tym dwie
operacje).
Przez pierwszy rok był raczej zobojętniały na mamę, nie wyciągał rączek,
zdarzało mu się "zamyślać". Oczywiście mocniej zaiteresowany zabawkami,
książeczkami niż nami, rodzicami.
Też wczytywałam się we wszystko o autyzmie i przepłakałam kilka wieczorów.
Teraz okazuje się, że moje dziecko potrafi samo przyjśc się przytulić, już lubi
być głaskane po policzku, uśmiecha się do nas i nas potrzebuje.
Polecam gorąco psychologów z ukończonym kuresm terapii SI (integracji
sensorycznej). Wszystko z tego, o czym piszesz, można wyprowadzić odpowiednią
zabawą i stymulacją. A przede wszystkim: dawaj jej tak dużo ciepła, jak dajesz,
nie znechęcaj się brakiem super zainteresowania i przywiązania z jej strony -
ona na to potrzebuje po prostu więcej czasu i ciebie obok.

gacusia1 napisała:
> Od urodzenia nie lubil byc przytulany. Nie uspokajal sie po
> przytuleniu. Ten typ tak ma. O,dodam jeszcze,ze rodzilam SN wiec
> Twoja teoria raczej nie jest poprawna.<

To nie moja teoria, tylko amerykanska, poza tym nigdzie nie
powiedziałam, że poród s.n. chroni przed zaburzeniami integracji
sensorycznej, bo czasem, rzeczwiście "ten yp tak ma", co świadczy o
jakiejś podatności ukłądu nerwowego na opóźnione dojrzewanie
sensoryczne; czasem dostajemy pewnien bagaz dysfunkcji po przodkach
i niewiele na to poradzimy. Jednakze dzieci po c.c. bardzo czesto
maja nadwralżiwosc dotykową i jakiś % dzieci, które tak nie mają i
te po porodzie s.n które tak mają - nie zmieniają faktów ani na
milimetr.
Autorce postu nie chodzi o to, by usłyszeć że nic sie nie dziej,
skoro sie dzieje i ją to martwi, tylko, żeby znaleźć jakieś
wytłumaczenie - a to, o czym mówię zdarza sie stosunkowo czesto (w
społeczeństwie jest ok 20-30 % ludzi z zaburzeniami
integr.sensorycznej, co wtórnie moze wpływać na funkcjonowanie
emocjonaole, społeczne i poznawcze). Z tego sie nie wyrasta, tylko
przybiera to iną formę, o czym świadcza wypowiedzi "ja też tak
mam", "moja ciocioa i babcia tez..." "a sasiadka to do teraz nie
lubi..."
Pewnie, ze nic na siłe, ale z tym można sobie poradzic poprzez
masaże i stymulację dotykową.

Moze to być związane z nadwrażliwością w jamie ustnej. POszukaj dobrego
logopedy, który pomoże go odwrazliwić; jeżeli okaze sie ponadto, ze
nadwrazliwosc występuje tez w innych partiach ciała - warto udać sie do
terapeuty integracji sensorycznej, który pokaze jak postępowac z dzieckiem, jak
prowadzic w domu stymulację

Czy dalej jest rehabilitowana? Może warto dodatkowo poszukac terapeuty
Integracji Sensorycznej? Dodatkowa stymulacja w formie zabawy, pobudzająca min.
układ przedsionkowy, propriocepcję.
Myślę, że warto zrobioć dziecku tomograf, ale na to daje skierowanie neurolog.

Pozdrawiam, pogoda jest fatalna i można pomarudzić(czasami nawet trzeba, tak
dla zdrowotności).

Mój synek ma teraz 4 lata - rehabilitowany od kiedy skończył 5 miesięcy z
przerwami, a od 1,4 roku życia rehabilitowany non stop plus prawie codziennie
ćwiczymy w domu. Zaczął chodzić jak miał 1rok i 7 mięsiecy. Obecnie jak ktoś nie
wie to pomyśli, że jest wolniejszy, ostrożniejszy, mniej zgrabny niż rówieśnicy.
Wiele osób twierdzi, ze nic mu nie jest, ze powinnam mu odpuścić, że przesadzam.
Ja już jednak odpuściłam jak był malutki (bo mówiono mi że każde dziecko rozwija
sie we własnym tempie)i tego żałuję. W naszym przypadku jest tak, że pewne
problemy zmniejszają sie czy nawet znikają ale pojawiają się inne - synek ma
stopy płasko-koślawe, z tym związane początki problemów z kolanami i
kręgosłupem. No i zaburzenia czy nieprawidłowości z zakresu Integracji
Sensorycznej.
Ja mam podejście takie, że onm nie znika, i że w różnych momentach życia może
się "coś" objawić. I ze przed nami jeszcze kilka lat ćwiczeń - choć już teraz
staram się po prostu znajdować zajęcia które są świetna zabawą a, niejako przy
okazji, właściwą stymulacja do rozwoju (ceramika, muzyka). I cieszę sie, ze w
naszych czasach tak dużo można zrobić, że można pomóc dzieciom, które kiedyś
zostałyby zakwalifikowane do grupy "mniej zdolnych".

Reagowanie histerią na zmiany np. zakończenie jednych zajęć i
wyjście na spacer może oznaczać dwie rzeczy i można spokojnie sobie
z nimi poradzić, tylko sposobem. W obu przypadkach Dziecko nie
rozumie co się będzie działo i nie rozumie dlaczego ma przerwać coś
co sprawia mu przyjemność. Mój Wojtek tak właśnie reagował jeszcze
rok temu na zmiany. Aby Dziecko zaakceptowało koniec jakiejś
czynności można: 1. uprzedzić Go/Ją na pięć minut wcześniej, że
zaraz będzie koniec zabawy, 2. można też użyć do tego timera lub
gwizdka - jak zadzwoni dzwoneczek to idziemy na spacer. Lub
zobrazować moment, w którym coś się skończy np. jak Tata skończy
jeść śniadanie to wychodzimy. itp. Wtedy Wasze komunikaty będą
bardziej zrozumiałe i akceptowalne, bo Dziecko będzie miało czas Je
przeanalizować i zaakcetować. Inny sposób to plan dnia w postaci
zdjęć lub obrazków. Można go omawiać z Dzieckiem w dowolnej chwili i
wspierać komunikaty werbalne obrazami to uspokaja Dziecko i pozwala
Mu wszystko lepiej zrozumieć. To nie kwestia zachowań obsesyjnych,
autyzm to problem ze zrozumieniem i akceptacją świata zewnętrznego.
Trzeba dzieciom pomagać w tym właśnie problemie. Przytualnie lub
brak przytulania, brak umiejętności wyrażania emocji to oczywiście
też deficyty z jakimi borykają się dzieci autystyczne, ale jedne
mogą wynikać z zaburzeń sensorycznych i można z nimi walczyć poprzez
stymulacje i terapię. A codzienne funkcjonowanie trzeba Dzieciom
ułatwić, a nie utrudniać. Może czasem zamiast mówić ogólnie, czego
dziecko nie rozumie sprzątnij pokój, należy powiedzieć prościej:
pozbieraj klocki do pudełka..... W tym przypadku proponuję myśleć
prostymi kategoriami, a te sposoby przyjdą same.

mierzalność/niemierzalność
Witam,

> moje pytanie brzmi, czy jakiekolwiek terapie maja potwierdzona
> naukowo i klinicznie skutecznosc, czy to tylko sposob na wyludzanie
> od rodzicow pieniedzy i uspokajanie ich(rodzicow) sumien, ze zajmuja
> sie dzieckiem nalezycie i ze robia wszystko co w ich mocy.

Alternatywa dość czarno-biała, albo skuteczność, albo od razu wyłudzanie. Z
dostępnych metod terapeutycznych mierzalna jest tylko jedna, tj. klasyczna ABA.
Efektem ubocznym mierzalności metody behawioralnej jest brak w tym podejściu
jakichkolwiek oddziaływań niemierzalnych, których to stosowanie - w mojej opinii
- stanowi o (niepotwierdzonej liczbowo) skuteczności metod łączących różne
kierunki (np. metoda stymulacyjno-poznawcza, czy rozwojowa, nawet nie ma na to
nazwy oficjalnej).
Wg mnie klasyczna metoda behawioralna jest do kitu w przypadku dzieci z autyzmem
czy Z.A., bo - to drugi warunek mierzalności - zakłada taki sam tryb
postępowania dla każdego dziecka. A to moim zdaniem podejście pozbawione
racjonalności.

Dlaczego inne terapie są niemierzalne?
Bo bazują na oddziaływaniach opartych nie tylko na uczeniu się (w ujęciu
wąskim). I tu jest za dużo zmiennych, których nie można w pełni kontrolować,
mierzyć.

Weźmy np. zaburzenia sensoryczne. Każde dziecko ma inny charakter, nasilenie
tych zaburzeń - jak to zmierzyć? (A tak BTW: skuteczność metody Delacato została
potwierdzona klinicznie, proszę poszukać).

W mojej pracy wykorzystuję techniki i narzędzia wzięte z neobehawioryzmu, ze
stymulacji i integracji sensorycznej, z terapii behawioralno-poznawczej,
korzystam z komunikacji alternatywnej (picto, pcs, makaton...), TEACCH-u itd.
Każdemu klientowi dobieram taką metodę, i takie techniki, jakie moim zdaniem
będą skuteczne w rozwiązywaniu konkretnych problemów, poprawie konkretnych
deficytów. Jak coś nie działa - zmieniam.
Dla mnie miarą skuteczności jest to, czy dzięki zastosowaniu danej techniki
jakiś deficyt czy problem dziecka został zniwelowany lub choćby uległ poprawie.

Można to oczywiście nazywać wyłudzaniem pieniędzy, ale też na szczęście
korzystanie z terapii jest na razie dobrowolne:)

pozdrawiam

>>>kasia_de napisała:
(...)mam tylko wrażenie, że to ściskanie
> i skakanie mojego dziecka to są jakieś sprawy "bazowe" i niepokoi
> mnie to, że po dość w sumie długiej terapii nic się w tym zakresie
> nie zmieniło (przynajmniej ja nie zauważyłam). <<<

Skakanie dostarcza przede wszystkim wrażen przedsionkowych, ale tez do do
systemu proprioceptywnego (czucie głebokie); ściskanie to głównie bodźce
proprioceptywne.
Skoro jest cały czas i ściskanie i skakanie, to warto by było skupić sie teraz
bardziej na propriocepcji ? Porozmawiaj o tym z terapeutą, bo to sa takie moje
luźne przemyślenia, nie znam przeciez Twojego dziecka.

>>> Kupiłam trampolinę, pytałam ile on może na niej skakać, żeby się nie>
przestymulował, dowiedziałam się, że "nie za dużo" - ale ile to jest i po czym
poznam że ma już dość?<<<

Ano własnie - po czym; czasem po tym, że nie ma poprawy w tym o co nam chodzi.
Zdrowe dziecko samo zejdzie z tej trampoliny, gdy bedzie miało dość, dziecko z
deficytami w przetwarzaniu sensorycznym ma problemy w naturalnej regulacji
dopływu stymulacji.
W terapii uznajemy, ze terapeutyczne sa 3 minuty, potem to juz nie terapia, a
autostymulacja i nalezy zmienić aktywnosć.
Ja nie zalecam kupowania trampoliny, ani innych stymulujących przyrządów (w
wyjątkowych sytuacjach - przydają sie piłki senso do dociskania i masowania
ciała), własnie ze względu na to, ze rodzic nie jest w stanie wyłapac momentu
przestymulowania, a czasem nie potrafimy powiązac braku postępów z jakimis
aktywnosciami, które rodzic wraz z dzieckiem rozpoczęli (czasem rodzice nie
mówia terapeucie, ze gdzies jeszcze chodzą na terapię - a to jest ważne! aby
odpowiednio modyfikowac oddziaływania).
W miarę bezpieczne jest chodzenie z dzieckiem na place zabaw lub do "małpiego
gaju" - okazjonalne, można kontrolowac i dozowac aktywności i nie wzmaga to
autostymulacji.

Rozpoznanie ZA u 2,5 letniego dziecka? Chętnie bym poczytał uzasadnienie takiej
diagnozy, bo wygląda mi to na radosną twórczość.
Pani Cieszyńska nie jest psychiatrą, nie jest w ogóle lekarzem. Taka diagnoza, a
zwłaszcza zalecenia z niej płynące to jest po prostu kpina, śmiech na sali i
żal.pl. Nie diagnozuje się Z.A. u 2,5 letnich dzieci, co najwyżej można mówić o
podejrzeniu takiego zaburzenia. To primo.
Piszesz o zaburzeniach mowy - proszę doprecyzuj. Nie podejrzewam, żeby skłoniły
Cię do szukania pomocy dla takiego malca jakościowe zaburzenia komunikacji,
podejrzewam, że dziecko albo mówi bardzo mało, albo bardzo niekomunikatywnie,
albo jedno i drugie. Rodzice idą do logopedy bo dziecko albo w ogóle nie mówi,
albo nie można się z nim porozumieć.
Dodatkowo - dziecko ma w wywiadzie problemy zdrowotne, to jest jakaś przesłanka,
że Z.A. (nawet jeśli go podejrzewamy) nie musi tu wszystkiego tłumaczyć.

Dziecko powinno być dogłębnie zbadane przez zespół specjalistów znających się na
całościowych zaburzeniach rozwoju, tak jak ktoś tu pisał: ma być psychiatra,
pedagog, psycholog.

Nawet jeśli by Cię to miało kosztować kawałek drogi i pieniędzy to pakuj dziecko
i jedź na diagnozę do ośrodka, co się zna na temacie. W dłuższej perspektywie
zaoszczędzisz czas, pieniądze i nerwy.

I jak tu jeszcze napisała gemmavera... Z.A. to takie zaburzenie rozwojowe gdzie
rąbnięte są wszystkie sfery rozwoju, a nie tylko komunikacja. Jak dziecko ma
Z.A. to potrzebuje (zawsze!!!):
- terapii wspomagającej rozwój (komunikacja, myślenie, strukturalizacja czasu i
przestrzeni, wspieranie samodzielności, rozwijanie motoryki itd.);
- terapii sensorycznej (zaburzenia sensoryczne ma 100% dzieci z całościowymi
zab. rozwoju) - metodą stymulacji, bądź SI;
- trzeba też zrobić szeroką diagnostykę etiologiczną (neurolog, metaboliczne,
genetyk, badania wzroku i słuchu), a już zwłaszcza jak jest obciążenie w
wywiadzie (wcześniak!);
- dziecko ma być kontrolą terapeutów i lekarza, jego rozwój powinien być pilnie
obserwowany w toku terapii i leczenia, zwłaszcza gdy mówimy o dziecku do lat 3.

Tego wszystkiego ludzie dowiadują się od specjalistów, którzy znają się na pracy
z dziećmi ze spektrum autyzmu. I serdecznie polecam Ci znalezienie dobrego
ośrodka diagnostycznego.

pozdro
r.

>Mam jeszcze problem, co zrobić z teraz prowadzoną terapią SI -
teraz > po opinii Iw już jestem pewna, że powinnam zmienić
terapeutę, tylko > na kogo? Na stronie psis nie ma w łodzi wyboru, a
na razie W-wa jest > dla mnie nieosiągalna organizacyjnie. Jeżeli
iwpal masz jakiś > pomysł, mozesz kogoś polecić to napisz!!!Będę
wdzięczna. Zastanawiam > się czy w ogóle na razie nie zrezygnowac z
SI?<

Spróbuje wysłac na maila namiary na jedna terapeutkę z Łodzi, ale
nie wiem czy ona juz przyjmuje prywatnie czy jeszcze nie.

>jak zdiagnozować, czy organizm jest ”zatruty” subst. trujacymi,
typu kazeina, gluten skoro testy> alerg. nie są wiarygodne? mały był
na diecie bezmlecznej i > bezglutenowej do 2. roku zycia, ale juz
wtedy objawy autostymulacji i zaburzenia zachowania były.<

Moja znajoma p.gastrolog, a przy okazji mama dziecka z problemami,
mówi: dieta eliminacyjna, przynajmniej 4 tygodnie i widzimy -
poprawa lub brak poprawy (przez 4 tygodnie bez mleka czy glutenu nic
sie nie stanie).

>czy ta stymulacja układu pzredsionkowego
> może byc na tle nerwowym - chodzi mi o to, czy to nie moze byc
objaw > jakiegos typu nerwicy dziecięcej, wywołanej stresem z
dzieciństwa (mały jest po długich pobytach w szpitalach, operacji,
zabiegach w wieku 4mies.-1,5 roku).<

Może, aczkolwiek cel jest ten sam: popzrez ukąd przedsionkowy
działamy na ukłąd siatkowaty, który odpowiada za
pobudzenie/hamowanie układu nerwowego, czyli - mały poprzez tę
stymulację próbuje sie uspokoić.
Ja bym jeszcze go obejrzała pod kątem przetrwałego odruchu Moro, bo
na skutek licznych sytuacji stresogennych mógł przetrwac i zaburza
funkcjonowanie.
KOncepcje powstawania nerwicy sa różne, jednak z nich (wg Sally
Goddard) wiąze sie z przetrwałym odruchem Moro. Przynajmniej u
dzieci mamy w miarę czystą sytuację, bo u dorosłych nakładają sie
juz inne utrwalone problemy, które mogą maskować pierwotny problem
np. sensoryczny czy odruchowy.

Nie znam się za bardzo na tym, ale może to objaw zaburzonej integracji
sensorycznej? Za mała wrażliwość w obrębie jamy ustnej i stąd potrzeba większej
stymulacji? Anaj by więcej na ten temat napisała

Wysokie IQ, psychotyzm podwyższony, umiarkowana ekstrawersja, niska
perseweratywność, umiarkowana wrażliwość sensoryczna, abstrakcyjne poczucie
humoru, umiarkowane zapotrzebowanie na stymulację, dążenie do nowych doznań.

Hej,
Byłam wczoraj z synem u p.Ewy Grzybowskiej.
Ponieważ to była nasza druga wizyta u niej pani przeczytała swoje poprzednie
notatki, poobserwowała Michała (bawił się, rysował, podsakiwaliśmy itp.
b.proste zabawy) i stwierdziła, że nie ma on deficytu integracji sensorycznej.
Pewne niedobory (które raczej ma, bo uwielbia huśtanie, przy kręceniu się w
kółko zachowuje się jakby nie miał błędnika) powinien sam nadrobić mając do
dyspozycji na co dzień huśtawkę, worek do kręcenia się, rowerek, biegając
skacząc itp.
Drążyłam temat - czy np. mimo wszystko go nie poddać dokładnej diagnozie, czy
profilaktycznie zapisać go na jakąś terapię itp. ale p.Ewa stwierdziła, że nie
widzi takiej potrzeby ani konieczności.
Ewentualnie, jakby problemy z mową się utrzymywały za rok, to może wtedy...
Poradziła:
1. przedszkole, i to integracyjne byłoby OK, choć oczywiście nie jest konieczne
ani zalecane, ale podobno panie są tam bardziej przyzwyczajone do pracy z
dzićmi troszkę mniej komunikatywnymi, ale w przypadku 3 latka nie na siłę.
2. dużo ruchu, najlepiej kręcono-huśtanego
3. dużo zajęć rysowanie, malowanie, lepienie (bo mój mały nie je samodzielnie
łyżką, bo w ogóle prawoe nie je :-))), więc nie ćwiczy koordynacji ręka oko, a
to zalecane ćwiczenia)
4. stymulacja ładnymi zapachami spożywczymi - czyli np. podstawiać małemu pod
nos zapachy np. do ciast itp.
5. i oczywiście czytanie i oglądanie z opowiadaniem książeczek, puszczanie
wierszyków, piosenek itp.
I to tyle.
Ponieważ to moje trzecie podejście do SI i opinia terapeutek jest zgodna, to
chyba uwierzę, że faktycznie mój mały jest OK z SI :-))).
Teraz pozostaje mi wierzyć, ze to przedzskole i logopeda nam pomogą :-)))
Pozdrawiam,
Ania

Alicja, w pierwszym momencie byłam zdumiona, bo jeszcze nie słyszałam o tym,
żeby ktoś odradzał SI, żeby jakiemuś dziecku to zaszkodziło. Myslę, że wasz
rehabilitant nie za bardzo wie "czym to się je", ja jestem wielką zwolenniczką
integracji sensorycznej, jako narzędzia wczesnej interwencji tym bardziej, że
mój Maciek po tych zajęciach dopiero się ruszył a nie po rehabilitacji. SI to
nie są stricte ćwiczenia, ale ćwiczenia poprzez zabawę, terapia zajęciowa
poprzez odpowiednio do wieku i problemu dziecka dobrane zabawy. Moim zdaniem
odpowiednio prowadzona terapia SI nie może zaszkodzić, ale niesie ze sobą
ogromne korzyści. Bo ma bezpośredni wpływ na rozwój układu nerwowego dziecka,
jego stymulację a nie jak przy rehabilitacji wyłącznie na motorykę. Czyli
mówiąc obrazowo nie tylko nastawiasz kolano, ale odnajdujesz przyczynę, że ono
wyskakuje i na tę przyczynę bezpośrednio oddziałujesz. Myślę, że porozmawiaj z
terapeutą SI, oczywiście dużo zależy od terapeuty, ja za pierwszym razem
trafiłam do świetnej terapeutki, ale takiej, która tylko pokazała nam co możemy
robić w domu. Dopiero druga wzięła się za Maćka sama poza tym, co my robimy w
domu, bo nie wszystkie niezbędne sprzęty mamy, i efekty się wkrótce pojawiły.

podaję jeszcze linki:

www.cetr-emu.pl/integracja_sensoryczna.php

www.kleks.edu.pl/

www.bibliotekapedagogiczna.lubsko.pl/si.htm

www.pstis.org/

pozdrawiam,
Iza

szkolenie dotyczące rozwoju dziecka
Zapraszam w imieniu organizatorów na szkolenie dotyczące metody organizacji
neurologicznej. Jest to metoda stymulacji rozwoju dziecka - każdego -
zdrowego maluycha i straszego w którego rozwoju cokolwiek nas niepokoi.
Poznacie jak powinien prawidłowo wyglądać rozwój, jak rozpocząće edukacje/
stymulację intelektualną dziecka, jak podżywiać dziecko. Metoda organizacji
neurologicznej bazuje na metodzie Glenna Domana - więc ktokolwiek słyszał o
edukacji wg niego powinien na ten kurs przyjsc

Ogólny zarys:
1.Wstęp- przyczyny porażenia mózgu, o jakich dzieciach mowa
2.Historia powstania profilu rozwojowego, początkowe objaśnienia dotyczące
profilu
3.Ścieżki sensoryczne
4.Ścieżki motoryczne
5.Połączenie dwóch stron profilu
6.Funkcja - struktura, struktura - funkcja
7.Pytania i podsumowanie
8.Zarys programów ruchowych
9.Zarys programów żywnościowych - fizjologia
10.Zarys programów inteligencji
11.Zarys programów rozwoju intelektualnego i społecznego
12. Zarys terapii dźwiękowej i czaszkowo-krzyżowej (teoria)
13. Profilaktyka okołoporodowa
Osoba prowadząca Bożena Bejnar - Slawow - więcej o niej
www.nadzwyczajne-dzieci.wot.pl/
oraz
www.rozwoj-czlowieka.wot.pl/
Szkolenie kosztuje 450 zł od rodziny dziecka - w ramach tej ceny udział może
wziąć 3 osoby dorosłe.

Szkolenie odbędzie się
Szpital Rehabilitacyjny dla Dzieci
60-480 Poznań-Kiekrz
ul.Sanatoryjna 2

Informacje i zapisy
Iwona Palicka - 600494975 ipalicka@poczta.onet.pl
iwona-palicka.republika.pl/
Karolina Domagalska 508320079

Zapraszamy!

Tę formę stymulacji powinien pokazac terapeuta, ale i tak dopiero po
diagnozie potzreb sensorycznych dziecka.
Ja stosuję tę metodę wobec moich pacjentów, ale nie odwazyłabym sie
opisac jej Tobie bez pokazania sposobu szczotkowania.

Niestety nie orientuję się w ośrodkach w małopolsce (pochodzę z Warszawki ).
Poszukaj może ośrodka, który ma grupę sportową dzieci jeżdżących na kucach.
Wiem, że takie w okolicach Krakowa są. Zazwyczaj w tych klubach są zarówno kuce
przygotowane do jazdy konnej dla dzieci oraz instruktorzy z doświadczeniem w
pracy z dziećmi.

Patrz poza tym jak wygląda jazda. Czy instyruktor sprawia profesjonalne
wrażenie? Czy plac jest dobrze zabezpieczony? Czy dzieci są cały czas pod
uważną opieką? Czy w stajni przy siodłaniu i czyszczeniu są zachowane zasady
bezpieczeństwa? itp.

Jeżeli chodzi o kamizelkę to myślę, że przy rekreacyjnej jeździe nie jest
potrzebna. Natomiast jeśli mała w przyszłości będzie chciała spróbować sportu
konnego (zwłaszcza skoków) to wtedy warto będzie zainwestować. Póki co
ważniejszy jest dobry toczek - albo raczej kask. Wązne żeby chronił podstawę
czaszki (tego brakuje klasycznemu toczkowi). Myślę, że jeśli zdecydujecie się
na regularne jazdy to warto zainwestować we własny sprzęt dla Ciebie i dziecka
(teraz wszyscy sportowcy jeżdżą własnie w takich kaskach, nie w toczkach).

Jazda konna to ogromna frajda dla dziecka (widzę po własnym synku) i przy
zachowaniu zasad bezpieczeństwa może być bardzo pomocna przy prawidłowym
rozwoju dziecka. Jazda konna to sport, który wywołuje tzw. stymulację
wielobodźcową i dzięki temu pozytywnie wpływa na rozwój integracji
sensorycznej. To procentuje w przyszłości szybszą nauką czytania, mniejszymi
problemami z ortografią, rozwojem słuchu no i ogólnym rozwojem ruchowym i
poprawioną koordynacją ruchową. Jazda konna zalecana jest dla dzieci
nadpobudliwych, dzieci z zaburzeniami mowy, dyslektyków, dysortografików itp.

program stymulacji sensorycznej
tez zdaje sie nie trwal zbyt dlugo. Popatrz na daty. To troche krotko na
wnioskowanie. W tych dziedzinach rok- to jest malo. Kilka dni jest po prostu
smieszne.

Gość portalu: pirat napisał(a):

>
> > ostatnio amerykanscy naukowcy podobno dowiedli, ze nie ma
> > czegos takiego, jak inteligencja wrodzona. wszystko
> > zalezy od tego w jakich warunkach czlowiek sie wychowal.

Nie sadze, zeby mozna ich nazwac naukowcami, niestety :). Srodowisko naukowe jest
tak zawistne i zazdrosne jak malo ktore inne. Zmierza, zbadaja wszystko, wyglosza
nawet najbardziej idiotyczna teze, byle by tylko byc zauwazonym. Jeden z autorow
napisal ze predzej uzywaliby cudzych szczoteczek do zebow niz cudzych osiagniec i
definicji. Nie wszyscy oczywiscie, ale ten odsetek jest chyba znaczacy.
>
>
> he, he a ja czytalem o badaniach dowodzacych ze jest
> dokladnie odwrotnie - ze im inteligentniejsi rodzice tym
> inteligentniejsze dzieci (i vice versa). tyle ze nie wiem
> ktore sa swiezsze (badania). Zreszta moze byc tak ze jak
> sie przebywa od malego w otoczeniu samych glabow to i
> Einstein nie rozwinal by sie jak nalezy (albo np. dzieci
> znalezione gdziestam w np. lesie, wychowywane przez
> zwierzeta, lub same, tzn bez kontaktu z innymi ludzmi).
> Moim zdaniem nie mozna inteligencji "nabyc" gdy sie nie
> ma odpowiednich uwarunkowan genetycznych. Wychowanie
> jedynie odkryje te umiejetnosci, wycwiczy je szybko, (a
> brak odp. wychowania - nie pozwoli na ten rozwoj), ale na
> pewno nie stworzy.

Masz calkowita racje, dzieci-wilki nie nauczyly sie mowic, bowiem w rozwoju
czlowieka sa tzw okresy krytyczne w ktorych pewne umiejetnosci powinny (wlasciwie
musza) zostac nabyte, wycwiczone i udoskonalone. Osoba niewidoma od urodzenia,
ktorej przywroci sie wzrok w wieku np 5 lat nie bedzie widziec bo neurony i
polaczenia miedzy nimi (wlasciwie to bardziej chodzi o te polaczenia) za to
odpowiedzialne po prostu nie beda sie w stanie juz wyksztalcic-brak stymulacji
sensorycznej i odbioru tejze przez oczy we wlaciwym czasie, zrobi swoje.
Uszkodzenia mozgu to fascynujaca dziedzina wiedzy-przynajmniej dla mnie.

Przypominam ze z proznego to i Salomon
> nie naleje (a propos Praderowskiej tezy o "nadrabianiu").
> Jak nie posiadajac inteligencji mozna ja symulowac ? Moim
> zdaniem nie mozna.
> Ale ja tam monopolu na prawde nie posiadam wiec
> pozostawmy ta kwestie otwarta, moze nastepne badania cos
> rozstrzygna.

Ja na szczescie nie posiadam go rowniez, zyjac w takim przekonaniu moge sie w
ciaz rozwijac, i mam nadzieje, ze moja powyzsza wypowiedz nie zostanie uznana za
madrzenie sie. Ponadto jest zgodna z kierunkiem moich studiow i zainteresowan.

Ludzki mozg
spiralarchitect napisał(a):

> Nie sadze, zeby mozna ich nazwac naukowcami, niestety
:). Srodowisko naukowe je
> st
> tak zawistne i zazdrosne jak malo ktore inne. Zmierza,
zbadaja wszystko, wyglos
> za
> nawet najbardziej idiotyczna teze, byle by tylko byc
zauwazonym.

W kazdym srodowisku sa czarne owce, wiec i wsrod
naukowcow. Niemniej jednak gdyby nie oni to moglibysmy
sobie co najwyzej pogadac stukajac w tam-tamy ;-)
> >
> >

> Masz calkowita racje, dzieci-wilki nie nauczyly sie
mowic, bowiem w rozwoju
> czlowieka sa tzw okresy krytyczne w ktorych pewne
umiejetnosci powinny (wlasciw
> ie
> musza) zostac nabyte, wycwiczone i udoskonalone. Osoba
niewidoma od urodzenia,
> ktorej przywroci sie wzrok w wieku np 5 lat nie bedzie
widziec bo neurony i
> polaczenia miedzy nimi (wlasciwie to bardziej chodzi o
te polaczenia) za to
> odpowiedzialne po prostu nie beda sie w stanie juz
wyksztalcic-brak stymulacji
> sensorycznej i odbioru tejze przez oczy we wlaciwym
czasie, zrobi swoje.
> Uszkodzenia mozgu to fascynujaca dziedzina
wiedzy-przynajmniej dla mnie.
>
Ach - czytalem ksiazke o badaniach na ten temat -
fascynujacy jest rozwoj ludzkiego mozgu i w ogole zasada
jego dzialania. (Mechanizmy plastycznosci mozgu pod red.
M. Kossut wyd. z 94 r - stare ale jare)

> Ponadto jest zgodna z kierunkiem moich studiow i
zainteresowan.

Moich tez, choc studia mam juz za soba (a szkoda - jaki
to jest piekny okres w zyciu, mmmmmmm.....)

A moze Ty Architekcie piszesz jakas prace z socjologii na
temat stosunkow miedzyludzkich pt. "Umiejetnosc
komunikacji w sytuacjach kryzysowych i pod presja." ??
;-))))

BTW: Spiral od "The Spiral Down" ?

Drogie Panie
Przepraszam, ze się wtrącę, ale jednak myślę, że większość z Was nie żadnych
doświadczeń z wcześniakami, i stąd problem. Może na początek garść faktów:
- wcześniak to specyficzne dziecko. Ze względu na inne bodźcowanie w
życiu-które-powinno-być-płodowe-a-nie-było oraz przeszłość medyczną większość
wcześniaków ma bardziej lub mniej poważne zaburzenia integracji sensorycznej,
słabo orientuje się w przestrzeni, ma problemy z błędnikiem. Wiele ma dodatkowo
problemy neurologiczne. Dlatego też jeśli tylko się da, szczególnie ważny dla
nich jest basen, bo jego stymulacji nie da się docenić - dotyk wody na skórze,
konieczność orientowania się w przestrzeni, doświadczenia sensoryczne podobne do
życia płodowego, pewien opór, który woda stawia przy ruchach, wymagający od
dziecka pracy... Nie da się zastąpić tego wanną. Dlatego też wszyscy praktycznie
nasi neurolodzy wysyłają nas z naszymi wcześniakami na basen.

- Specyfiką wcześniaka jest również to, że ze względu na pobyt na OIOMie i na
długą hospitalizację jest on skolonizowany przez bakterie szpitalne. Jeden
neonatolog mówił mi, że w posiewach wcześniaków nawet po pary latach zawsze
prawie wychodzą bakterie odporne na wiele antybiotyków, czyli "szpitalne". To
one raczej spowodują zakażenie, a nie to, co wcześniak "złapie".

- Powiedzmy sobie szczerze, że gdyby pierwszy pediatra Janka nie zbagatelizował
objawów, nigdy nie skończyłoby się to pobytem w szpitalu. Nam kazano robić
badanie moczu, jak tylko Małgosia jest bardziej niespokojna, nie ma apetytu czy
ma zaczerwienione ujście cewki. Wykonujemy średnio dwa miesięcznie, mimo że
Małgosia ani razu w ciągu swoich 20 miesięcy życia nie miała ZUM.

Basen jest tylko jednym z wielu miejsc, gdzie wcześniak narażony jest na
złapanie czegoś, i to wcale nie najgroźniejszym. Nie pamiętam ani jednej wizyty
u rehabilitanta, po której Małgosia nie byłaby chora. To samo dotyczy okulisty.
Resztę lekarzy sprowadzaliśmy do domu. Czy mam zrezygnować z dobrodziejstw
rehabilitacji tylko ze względu na możliwość zakażenia. Czy z tego powodu warto
rezygnować z dobrodziejstw basenu??

> a "kopalnia wiedzy" internautów jest bardziej kompetentna?
W kontekście kilkudziesięciu wcześniaków obecnych w tej chwili na forum, z
których spora część chodzi lub chodziła na basen, to pytanie wydaje się
uzasadnione.

Pomoc dla dzieci z fraxem

"....Jesteśmy poradnią zajmującą się osobami z autyzmem i pokrewnymi
zaburzeniami rozwoju. Mając na uwadze specyficzne deficyty dzieci z
FraX, możemy zaproponować im ciekawe formy pracy terapeutycznej
nastawionej na poprawę funkcjonowania społecznego, podniesienie
kompetencji komunikacyjnych i wspieranie rozwoju poznawczego.
Proponujemy zajęcia w trybie konsultacyjnym lub stacjonarnym (dla osób
z niedużych odległości).

W terapii posiłkujemy się zasadą prof.
Feuersteina: ?Chromosomy nie mają ostatniego słowa?.
Dziecko niepełnosprawne przechodzi przez te same fazy rozwoju co każde inne
dziecko.
Różnica polega na tym, że jego niepełnosprawność powoduje,
że nadmiernie długo zatrzymuje się na poszczególnych etapach, oraz ?gubi?
niektóre z nich,
co uniemożliwia z kolei prawidłowe przechodzenie przez etapy bardziej
złożone. Chcemy pomagać dzieciom w przechodzeniu przez nie w sposób
bardziej uporządkowany.

W opracowanym przez zespół naszycch specjalistów programie terapeutycznym,
dzieci realizują, w sposób dostosowany do własnych możliwości
następujące cele:
- ćwiczenia w zakresie kompetencji komunikacyjnej z wykorzystaniem
różnorakich,
zindywidualizowanych form komunikacji alternatywnej
- ćwiczenia w zakresie stymulacji rozwoju poznawczego,
naśladownictwa, percepcji, zabawy w oparciu o teorię Piageta i Wygotskiego
- minimalizowanie dyskomfortu płynącego z zaburzeń organizacji bodźców
sensorycznych poprzez indywidualnie opracowane programy stymulacyjne
wg metody Delacato
- praca nad rozpoznawaniem emocji i teorią umysłu
- minimalizowanie zachowań trudnych poprzez wprowadzanie strategii
krótko i długofalowych zmian w otoczeniu

Więcej informacji o poradni i zespole na naszej stronie:
www.prodeste.pl"
zachęcam wszystkich rodziców do skorzystania z pomocy poradni
za pomoc w uzyskaniu informacji dziekuję Pani mgr Joannie Ławickiej pedagog
specjalnej


Co prawda pracowałam z dzieckiem autystycznym ale tylko metodą stymulacji
sensorycznej i behawioralną. Ale na tym forum z pewnością odpowiedzą na Twoje
pytania.
forum.darzycia.pl/

po co dac polizac? a dla stymulacji sensorycznej:D

u mojego 5,5 miesieczniaka 2 male lyzeczki swiezo wycisnietego soku z
ogrodkowych jablek wyregulowalo trawienie, robi kupke bez problemu codziennie i
lepiej sie czuje:D

Kochane Kobitki,
nie pisałam ale miałam to samo lub podobnie.Może wstydziłam się ująć tego tak w
prost jak Wy to zrobiłyście.Bo to był mój debiut tutaj.Co do szaleństw i
bieganiny chodziliśmy z nim prawie co dziennie do figloraju na co najmniej 2
godziny, gdzie brzydko mówiąc skakał jak małpa i wracał gotowy do ululania.Teraz
chodzi na 4 godziny do przedszkola i codzienne poranne wstawanie zrobiło swoje
bo grzecznie chodzi spać.Szaleństwa naszych dzieci tez powoduje fakt, iż
potrzebują stymulacji sensorycznej, gdyż jak mi tłumaczono ich mięśnie nie do
końca prawidłowo się rozwinęły. Ale jak zobaczyłam zajęcia z tej stymulacji to
uwierzcie mi w pewien sposób przypomina mi to figloraj, gdyż bujają i huśtają
dzieci na różne sposoby mówiąc bardzo ogólnie. Jedzenie przez zabawianie mam po
dziś dzień, ale wymyśliłam kare z tv, gdyż jak nie chce jeść to straszę, że
wyłączę jego ulubiony program (parę razy wyłączyłam i teraz się mnie słucha-
jak długo nie wiem?)Ogólnie zauważyłam, że angażowaniem go we wszystko więcej
zyskuje( np podaje ziemniaka a ja go obieram ma tępego plastikowego noża i udaje
ze kroi). A z rozrzucania trochę wyrósł, a trochę mu w tym pomogłam
wykorzystując pudełka do których miał wrzucać zabawki a teraz dzięki temu
potrafi je sprzątać bo do tego dorósł.W sklepie z półkami też to przerobiłam ale
będąc w markecie on siedzi w wózku tym do zakupów a ja mu podaje produkt, który
on wrzuca do koszyka na razie się to sprawdza.A i jeszcze jak mi rozrzucił
zabawki to przestałam je zbierać a jak nie chciał ich zbierać to mu je chowałam
a czasami trudno było się rozstać z ukochanym autem i też mu to dało nauczkę. A
za rękę nie mam pomysłu. Na razie jedyne co mi wychodzi to trzyma razem ze mną
smycz z psem.I jeszcze jedno poczuł się bardzo doceniony gdy mu dałam wracając
ze sklepu foliówkę w której była np bułka, lub jego ukochane jajko z
niespodzianką(wtedy idzie grzecznie obok mnie). Po powrocie wnosi ją dumnie do
kuchni jakby zrobił wszystkie zakupy sam.Nie wiem, czy pomogłam?I jeszcze jedno
trzymajcie za mnie jutro kciuki, gdyż poroniłam i czeka mnie
łyżeczkowanie.....pozdrawiam i powodzenia z Małymi Łobuzakami

Ja bym tego nie bagatelizowała. Mam dziecko prawdopodobnie autystyczne, wiele
ludzi mówilo mi że przesadzam jak się niepokoiłam wcześniej, a to dziecku nie
służyło. pediatra ci nie pomoże, na pewno zbagatelizuje, bo pediatra patry na
gardełko albo na wadę postawy - a o psychiatrii nie ma zielonego pojęcia.
Zresztą psychiatrzy też.
Uderzanie głową może być objawem tego, że dziecko ma obniżone odczuwanie bólu -
że nie do końca współgrają wszystkie zmysły. Dziecko może niedosłyszeć,
niedowidzieć, a może tez mieć obniżony próg odczuwania bodźców zewnętrznych. I
uderzanie głową to próba samowyleczenia - autostymulacji. Ja w wieku 4,5 roku u
mojego synka dowiedziałam się że ma kłopoty z integracją sensoryczną (dzieci
autystyczne to mają) czyli z tym żeby wszystkie zmysły grały razem, żeby miał
koordynację ruchów, właściwe napięcie miesniowe etc. Zawsze się śmaliśmy że jak
się uderzył to wstawał i szedł dalej - dzielny chłopak. A to nie dlatego że
dzielny a dlatego że ma problemy z integracją sensoryczną. Gdybym to wcześniej
wiedziała to poszłabym szybciej szukać pomocy i nie straciłabym tylu lat nie
rozumiejąc własnego dziecka. Do tego mój synek szukał takiej sytmulacji w
przedszkolu - chodził i dotykał dzieci po głowach - tak jakby chciał żeby mu
się zrewanżowały - teraz dowiedziałam się że to szukanie stymulacji dotykowej.

Jeśli dziecko się uderza głową to warto poszukac pomocy u neurologa czy
specjalisty od integracji sensorycznej. Najprawdopodobniej traficie do kogoś
kto was oleje, warto iść do kilku żeby ktoś was potraktował poważnie i
rzetelnie dziecko zbadał.
We wrocławiu warto iść na Dobrzyńską, jest tam program wczesnego wspomagania
rozwoju.

Dzieci autystyczne często same zadają sobie ból, właśnie po to żeby stymulować
odczuwanie, czyli prowadzić do samowyleczenia. To jest jedna z cech autyzmu,
nie wolno tego lekceważyć. Ja zlekceważyłam bo ludzie, lekarze tak mi mówili.
Teraz sobie to wyrzucam.

1. odnośnie cc-
u mnie nawet wody nie odeszły - mialam planowe cc na tydzień przed terminem. I
synek - jak pisałam zdrowy.
2. odnośnie Twojej diagnozy-
od psychologa , ktory na pierwszym/drugim spotkaniu mówi, że cośtam jest "z
powodu cc" - uciekłabym czem prędzej. Kłopoty z 'integracją sensoryczną' jak
okreslasz pewien rodzaj nadaktywnosci psychoruchowej to wynik niedorozwoju CUN,
na ktory rodzaj porodu nie ma wiekszego wpływu. Jest to do nadrobienia, zresztą
słowo nadrobienie nie jest tu najwłaściwsze. Nie widziałam oczywiście twojego
dziecka, ale z tego co piszesz,sprawa z dotykiem nie wygląda tak źle :
(cyt.)"sobie odpowiedniej dawki bodźców, dopiero później zaczynał interesować
się
> czymkolwiek innym. " - a więc jednak interesował się czymś innym.
Je tylko kaszę? Samą? Z dodatkami? A inne potrawy ale zmiksowane do
KONSYSTENCJI kaszy? Może problem tkwi w konsystencji - dzieci czasem tak mają
dośc długo. Jak je kaszę, a jak reaguje na inne potrawy? A może już od dośc
dawna nie próbujesz z nowymi potrawami?
Najłatwiej powiedzieć, że dziecko jest inne bo jest chore, to poniekąd zejmuje
odpowiedzialność z rodzica przenosząc ją na jakiś "obiektywny czynnik" np. w
postaci choroby, a winę z kolei za taki a nie inny zestaw cech
osobowiściowych/chorobę/inność przenosi na rodzaj porodu. Wspaniały rodzaj
rozgrzeszenia. Być może Twoje dziecko jest po prostu trochę inne. Może trzeba
mu więcej kontaktu dotykowego/ innej stymulacji/ zidywidualizoanego podejścia
do rozwoju.
A dla Ciebie polecam lekturę (teraz chyba jeszcze ku przestrodze) o Munchausen
Syndrome by Proxy.
Z życzliwością
A.

Do earl.grey
Zajęcia SI sa najczęsciej indywidualne, a grupowe - to zwykle wg
Weroniki Sherborne. "walka" z nadwrazliwością dotykową, to
odwrazliwianie, masaze, szczotkowanie itp. - ale jezeli rodzic nie
toleruje pewnego typu stymulacji, to najczęsciej nie bedzie tego
wykonywał z dzieckiem lub nie dokładnie wg instrukcji.
CO do nadwrażliwości sensorycznej, to często ją dziedziczymy po
przodkach, jakkolwiek wykazano wpływ CC na częstsze powstawanie
tychże ;-) (nie napisano nigdzie, ze w 100%, ale jest to bardzo
czeste, co wyraźnie widac, gdyz sie pracuje z dziećmi)
Jezeli dziecko jest nadmiernie "przytulne", moze to oznaczac, ze ma
zwiększone potzreby w zakresie zmysłu dotyku, co też moze być cechą
charakteru, albo "winą" CC.
Piszę "zaburzenia", bo to tak sie nazywa i jakkolwiek bysmy to
nazwali, to nie zmiania istoty problemu.
Ludzie mają rżne preferencje - i owszem, ale jeżeli komuś to
utrudnia zycie to juz to nie są preferencje (wg integracji
sensorycznej i koncepcji neurorozwojowych wiele z utrwalonych
nadwrażliwosci sensorycznych moze rozwinąc sie w życiu dorosłym w
nerwicę, np problemy dotykowe w nerwicę natrectw).

>>>earl.grey napisała:
Powinno z niej też konsekwentnie wynikać, że im
> dłuższy poród SN, tym bardziej dziecko lubi się przytulać. Albo im
mniejsze> rozwarcie :P. <<<

Otóż nie: zbyt szybki poród, cc lub zbyt długi poród nie sa
fizjologiczne (zwłaszcza zbyt długi na ryzyko niedotlenienia). I
tyle. Po prostu zauważono na podstawie wieloletniej praktyki, że
dzieci po CC sa bardziej narażone na zaburzenia (nie mam innego
słowa) w zakresie integracji sensorycznej i nie ma co udawac, ze
tego nie ma.
Na 500 dzieci, które zbadałam pod kątem SI - prawie połowa jest po
CC, część po przedłuzających sie porodach, u częsci nie znajdujemy
wyraźnego czynnika wyzwalającego, a część wyraźnie odziedziczyła po
przodkach.

Witam, jestem studentką V roku pedagogiki specjalnej i temat wydał
mi się bardzo znajomy

Ktoś tu już napisał o braku stymulacji i moim zdaniem to była wielka
racja! Może to być niewystarczająca ilość stymulacji:
-smakowej: u starszych dzieci, o jakich piszecie, mogłoby się to
objawiać także np. zamiłowaniem do mocno doprawionych dań, do
jakiegoś konkretnego smaku - słonego, kwaśnego, ostrego. Taki brak
stymulacji mógłby wynikać z delikatnie zaburzonej integracji
sensorycznej.
-dotykowej: tu bardzo pasuje opis wkładania do buzi wszystkiego,
podejrzewam, że także rzeczy, które smaku za bardzo nie mają (np.
plastikowe zabawki, fragmenty ubrania)

Bardziej podejrzwam to drugie niedostymulowanie, a w takim wypadku
stymulacja smakowa za wiele nie da, podobnie jak dotykowa nie
pomogłaby na niedostymulowanie smaku. Być może dlatego któremuś
opisanemu tu dziecku zalecenia nie pomogły.

To, co mogę polecić na dostymulowanie dotykowe buzi:
-masaże jamy ustnej (w gumowych rękawiczkach bywają mniej przyjemne
dla dziecka, można owijać palce bandażem i innymi materiałami, by
dostarczyć różnych wrażeń) - podczas takiego masażu opukuje się
wargi palcem, obszypuje się je kciukiem i palcem wskazującym, masuje
się usta dziecka, ściska i ciągnie (delikatnie! ) język, opukuje
się powierzchnię języka, policzków od wewnątrz
-dostarcza się dziecku rzeczy, które może ono spokojnie włożyć do
buzi, a które są: zimne/zamrożone, ciepłe (ogrzane, niezbyt mocno,
ale też niezbyt słabo!), chropowate, kanciaste, gumowe, plastikowe,
gąbczaste - jednym słowem: wszelakie. Przedmiotami także można
masować dziecięcą buzię od wewnątrz.
Takie sesje masaży należy przeprowadzać często, szczególnie na
początku - min. po 3 razy dziennie, niektóre rzeczy, przechowywane w
higienicznych warunkach można dawać dziecku, by samo się pobawiło
własną buzią (dzieci lubią to robić przed lustrem), nie radziłabym
robić tego rzadziej, niż wspomniane 3 razy codziennie. Ważne by nie
przesadzić i by nie zniechęcić dziecka do tego rodzaju ćwiczeń -
chodzi o dostymulowanie jakiegoś obszaru w mózgu, a nie zmęczenie
buzi, by dziecku nie chciało się już nic do niej brać. Efekty mogą
nie być szybkie - przy zachoiwanej systematyczności może to trwać
nawet kilka miesięcy.

No właśnie - bądź tu człowieku mądry. Terapeuci równiez nie mówią jednym głosem,
w zalezności od tego wg jakiej koncepcji pracują - inaczej na odruchy patrzy
Masgutowa (wg swojej koncepcji), inaczej Sally Godard (na kórej Masgutowa sie
poczatkowo oparła).
Wśród samych terapeutów również sa dyskusje, co pierwsze: wygasić odruchy czy
prowadzić SI.
Wg koncepcji A.J.Ayres (twórczyni SI) - podstawowe systemy sensoryczne
(przedsionkowym dotykowy i proprioceptywny) warunkują prawidłowy rozwój w
okresie płodowym i niemowlęcym wpływają na integrację odruchów pierwotnych.
W naturalnym, prawidłowym rozwoju integracja odruchów odbywa sie poprzez
naturalny ruch i prawidłowe pokonywanie kamieni milowych (dlatego tak ważne jest
w okresie niemowlęcym, aby dziecko nie pomijało żadnej fazy rozwojowej), odruchy
nie zintegruja sie dzieki temu, ze naciśniemy w kilku punktach przez 2 tygodnie
na turnusie, a potem mamy "labę", tylko człowiek musi mozolnie dzień po dniu
odtwarzac pewne sekwencje ruchowe; aby odruch miał szansę sie zintegrowac -
ćwiczenie musi być wykonywane minimum przez 6 tygodni codziennie. Wszelkie
teorie i oparte na nich terapie bazujące na plastyczności mózgu mówią o
"magicznych" 6-ciu tygodniach (czy to bedzie NDT, PNF czy inne, w których
przeprowadzano badania obrazowe pokazujące zmiany w mózgu), po których widoczne
sa pewne trwałe zmiany.
SI daje dziecku "drugą szansę" poprzez określoną stymulację w atrakcyjnej
formie. To, co sie odbywa na sali cwiczeń pomiedzy dzieckiem a terapeutą, daje
organizmowi bodziec, aby pewne aktywności kontynuowac w aktywnosciach dnia
codziennego (u wielu dzieci wystarcza ten "bodziec" dawany 1x tygodniowo, u
innych lepiej jest 2, a czasem 3 razy, ale to rzadkość). I lepiej, aby to robił
jeden terapeuta, bo on wie, co dziecku zafundował w trakcie terapii.
W metodzie Sally Goddard obserwujemy (to sa również obserwacje naszego
wykładowcy z Holandii), że dzieci, które wcześniej juz miały SI, szybciej
osiągają postępy w wygaszaniu odruchów.
W SI bardzo dużą wagę przykłada sie do planowania ruchu (praksji) oraz
wykształcenia odpowiedniej somatosensorycznej reakcji adaptacyjnej (umiejętności
przystosowania sie do bodźca) - to jest główny cel terapii SI; odbywa sie to
poprawie odbierania bodźców.
W terapii odruchów zakłada sie, ze silny odruch "blokuje" mózg na niższych
partiach, przez co, wyższe struktury nie mogą w pełni działać. Poprawa odbywa
sie dzięki temu "odblokowaniu". Ale na terapię wg Sally Goddard nie nadają sie
dzieci, które bardzo słabo współpracują, są bardzo zaburzone sensorycznie oraz
dzieci małe. To terapeuta badający dziecko i mający rozeznanie w różnych
metodach terapeutycznych powinien ustalić najlepszy rodzaj terapii.
Równoczesne naładowanie różnych metod czesto nie sprzyja poprawie, tylko
powoduje chaos i zmęczenie.
Naprawde warto poczekać na odpowiedni moment w życiu dziecka, aby rozpocząc nową
terapię.
Nie warto łączyć wszystkiego z wszystkim, bo coś tam jeszcze szwankuje lub jest
nie do końca zintegrowane.
I faktycznie, niektóre dzieci potzrebują rocznej terapii, inne 2 lub 3 lata

szkolenie SI, Warszawa
Zapraszamy na szkolenie:

TERAPIA METODĄ INTEGRACJI SENSORYCZNEJ

Nr: EI/ 034/ 2007

DATA I MIEJSCE SZKOLENIA

Warszawa: 22 luty 2007r. (godz. 10.00-15.00)

Sala konferencyjna: Warszawska Szkoła Zarządzania Szkoła Wyższa, ul.
Nowogrodzka 3A

Adresaci szkolenia:

Psychologowie i pedagodzy z Poradni Psychologiczno- Pedagogicznych,
Specjalnych Ośrodków Szkolno ? Wychowawczych, logopedzi, pedagodzy specjalni,
terapeuci pracujący z dziećmi ze sprzężonymi zaburzeniami.

Cel:
- Zapoznanie z metodą Integracji Sensorycznej w odniesieniu do dzieci z
opóźnionym rozwojem psychoruchowym.
- Wprowadzenie w diagnozę sensoryczną zaburzeń rozwoju mowy.
- Praktyczne stosowanie wielozmysłowej stymulacji rozwoju mowy czynnej u
dzieci od 3-ciego roku życia ze sprzężoną niepełnosprawnością.

Osoby prowadzące:

Joanna Andrzejewska - Terapeuta Kinezjologii Edukacyjnej, reedukator.
Terapeuta z długim doświadczeniem w terapii i diagnozie dzieci ze
specyficznymi trudnościami w nauce. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego,
ukończone kursy: Psychologia osobowości dziecka w wieku szkolnym, Techniki
pamięciowe, Szybkie uczenie się, Specyfika pracy z osobami psychicznie
chorymi, Praca z dzieckiem z ADHD w szkole i w domu, Zastosowanie Integracji
Sensorycznej w Zaburzeniach Rozwoju Mowy, Zarządzanie zespołem pracowników.

Barbara Tkaczyk - psycholog, instruktor praktycznej nauki zawodu, doradca
zawodowy. Absolwentka Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie,
ukończone kursy: Komunikacja w grupach pracowniczych, Specyfika pracy z
osobami psychicznie chorymi, Zarządzanie motywacyjne, Planowanie i organizacja
czasu pracy. Uczestnik Konferencji Naukowo-Szkoleniowej "Zapobieganie Agresji
w Szkole".

PROGRAM:

1. Krótki zarys teorii integracji sensorycznej

1. twórca teorii
2. definicja
3. metodologia teorii
4. główne pryncypia

2. Ośrodkowy układ nerwowy ?centra integracji sensorycznej

3. Rozpoznawanie zaburzeń integracji sensorycznej u dzieci

1. zaburzenia modulacji sensorycznej - mechanizm
2. zachowania charakterystyczne dla zaburzeń modulacji sensorycznej

3. Techniki interwencyjne ? pomoc

1. organizacja środowiska
2. zalecenia dla rodziców ? ćwiczenia w domu

c) zalecenia dla nauczycieli ? ćwiczenia w szkole

CENA SZKOLENIA: 220,00zł od osoby

Przy nadesłaniu karty zgłoszeniowej do 19 lutego 2007 r. udzielamy 10%.rabatu

CENA PO RABACIE TYLKO 198 ZŁ

W przypadku zgłoszenia 3.ch osób z jednej placówki 4.ta GRATIS
Płatności należy dokonać do dnia poprzedzającego termin szkolenia

Informacje organizacyjne:

1. Cena obejmuje: uczestnictwo, materiały szkoleniowe, certyfikat
potwierdzający udział w szkoleniu,

serwis kawowy.

2. Warunki udziału: przesłanie formularza zamówienia faxem- 022 622 33 27,

e-mail na adres biuro@socratesscola.pl lub pocztą.

3. Warunki rezygnacji:

Rezygnacja ze szkolenia jest możliwa wyłącznie w formie pisemnej
(e-mail, fax) najpóźniej na 3 dni przed rozpoczęciem szkolenia. Rezygnacja w
terminie późniejszym wiąże się z koniecznością pokrycia kosztów
organizacyjnych w pełnej wysokości. Nieobecność na szkoleniu nie zwalnia z
konieczności dokonania opłaty za udział.

4. Płatność: Przelew na konto:

Bank Handlowy S.A. w Warszawie

72 1030 0019 0109 8530 0005 6833

Prosimy o umieszczenie na przelewie: symbolu i terminu szkolenia.

5. Zmiana terminu:

Zastrzegamy sobie prawo zmiany podanego terminu szkolenia, na wypadek
niemożliwości przeprowadzenia zajęć przez wykładowcę z przyczyn losowych. W
takim razie zwracamy opłatę za szkolenie w pełnej wysokości.

Uwaga: Istnieje również możliwość zorganizowania szkolenia zamkniętego na
Państwa życzenie

Dodatkowych informacji udziela Pani Anna Samsel

tel.: (022) 745 01 05 lub biuro@socratesscola.pl

A pamiętasz, jak kiedyś doszłyśmy do tego, że nasze dzieci (to znaczy te długo karmione piersią i śpiące z matkami) nie mają tych ukochanych misiów czy innych kocyków, choć według teorii psychoanalitycznych powinny mieć? A Liedloff właśnie napisała, że takie przywiązywanie się do przedmiotu jest objawem deprywacji.

Ale z drugiej strony przesadza z psychologizowaniem, napisała np., że ulewanie jest wynikiem stresu i że dzieci Indian nie ulewają. Ja jednak myślę, że ma to związek z jedzeniem matek lub bezpośrednio dzieci, jeśli są karmione butelką.

"Moim błędem było jednak, że przy pierwszym dziecku nadmiernie skoncentrowałam się na nim i jemu podporządkowałam plan dnia, zamiast zadziałać 'odwrotniej'."

O, to samo uważam za swój błąd przy starszej córce. Może zresztą nie był to błąd w okresie jej niemowlęctwa, ale później przegapiłam moment zostawienia jej pola do własnych działań. Dziś przez to oczekuje pomocy w sytuacjach, z którymi świetnie sobie sama radzi. Miałam dużą potrzebę, żeby ją chronić, co wynikało też i z jej nadwrażliwości na różne bodźce.
Za to przy młodszej córce - mimo że to egzemplarz jeszcze bardziej naręczny, do tego wyjątkowo ruchliwy, towarzyski i z ogromnym zapotrzebowaniem na stymulację - jakoś udaje mi się ugotować obiad i pozmywać. Czasem nawet zamiotę jakiś kawałek podłogi

To ciekawe, co piszesz o swoim młodszym synku. Biorąc pod uwagę moje doświadczenia trudno mi w ogóle wyobrazić sobie niemowlę, które nie chce być w kontakcie fizycznym przez większość doby. Ciekawa jestem, jak często taka wychwalana w poradnikach "samowystarczalność" niemowlęcia jest objawem obronności dotykowej.

No i nie wierzę do końca w tę umiejętność dbania dzieci o własne bezpieczeństwo, choć jest to coś, co mnie fascynuje. Dziś postawiłam małą na krześle, by mogła ze mną pozmywać - dwa razy usiłowała spaść, za trzecim razem jej się w końcu udało. A autorka pisała, że nie spadnie ;PPP Liczę jednak na to, że młoda nauczy się na tym błędzie, bo ona ogólnie jest raczej ostrożna. Na pewno będzie do dla mnie kierunek do eksperymentowania - ale bez szarżowania, tak jak napisałaś.

Myślałam też o tym, co napisałaś wcześniej o doborze naturalnym. Kiedyś przecież dzieci umierały, w dobrych czasach 1/4 do 1/3. W gorszych czasach, w biedniejszych rodzinach więcej. Nie wiem, jak to wyglądało w Amazonii, ale pewnie podobnie. Dziś większość dzieci przeżywa, a to oznacza, że mamy coraz gorszy materiał genetyczny i coraz więcej rodzi się dzieci z najróżniejszymi problemami - i te dzieci też przeżywają.

No i właśnie mi też w kontekście integracji sensorycznej ta jej teoria wydaje się taka sensowna - dziecko powinno być wybujane w czasie ciąży i w ciągu pierwszych miesięcy życia, to tak samo ważne jak naturalny poród (nie cc, gdy dziecko nie zostanie odpowiednio wymasowane w czasie przeciskania się przez kanał rodny).

Rada dla wszystkich
Przeczytałam kilka wątków w tym temacie i aby nie odpisywać w każdym
po kolei postaram się teraz podzielić spostrzeżeniami i doradzić coś
rodzicom niemówiących dzieci z pozycji doświadczonej mamy 15-
letniego chłopca z zespołem aspergera. Po pierwsze: brak mowy u 2,3-
latków nie powinien niepokoić rodziców o ile nie towarzyszą temu
zachowania postrzegane przez rodziców jako nietypowe, niepokojące,
dziwne. Jeśli występują zachowania, które mogłyby wskazywać na
autyzm, zespół aspergera, całościowe zaburzenia rozwoju, brak mowy
jest z reguły wierzchołkiem góry lodowej, a terapia logopedyczna nie
powiedzie się bez stworzenia niezbędnych podstaw. Za takie
fundamenty uważam diagnozę i terapię integracji sensorycznej,
stymulacja narządów mowy, indywidualna terapia behawioralna w
przypadku dzieci które nie naśladują, są w słabym kontakcie, mają
znaczne deficyty koncentracji uwagi. Dopiero po stworzeniu takich
fundamentów można rozpocząć terapię logopedyczną z poczuciem, że ma
ona sens i nie jest wyrzuceniem kasy w błoto. Mój syn do 2 lat
rozwijał się prawidłowo, zaczynał mówić proste zdania, śpiewał
krótkie piosenki. W wieku 3 lat nastąpił regres, dziecko wydawało z
siebie jedynie pojedyńcze, niezrozumiałe dla nikogo dźwięki,
komunikowało się ,,do ręki" tzn prowadził naszą dłoń w kierunku
przedmiotu, który chciał otrzymać. W wieku 3 lat i 8 miesięcy został
zdiagnozowany w fund. Synapsis jako autystyk. Nikt mnie do logopedy
nie wysyłał, nie było szans aby syn z kimkolwiek współpracował.
Dostałam ćwiczenia do domu. Bardzo zresztą proste, które wykazały,
że mój syn nie ma świadomości posiadania języka, ust, nosa i
policzków. Nie potrafił wysunąć języka żeby oblizać łyżeczkę
umoczoną w miodzie, nie potrafił zlizać miodu z kącików warg,
zdmuchnąć piórka z mojej ręki, nadymać policzków. W końcu jednak
załapał o co chodzi, pomogły masaże butelkami z ciepłą i zimną wodą,
oraz masaż szczoteczką elektryczną wewnątrz buzi. Najpierw
ćwiczyliśmy zwykłe odgłosy naśladujące parskanie konika czy jazdę
auta. Potem ruszyło powtarzanie sylab. Chodziliśmy przez ten czas na
terapię SI, aż to wszystko razem zadziałało na tyle, żeby włączył
się logopeda. Mowa ruszyła, ale pracy było mnóstwo, bo to że dziecko
posiada umiejętność mówienia, nie oznacza, że potrafi się
komunikować. Mogą występować echolalie i rozmowa wyłącznie ze sobą i
tu jest właśnie zadanie dla logopedy. Z perspektywy własnych
doświadczeń polecam właśnie taką kolejność w przypadku dzieci z
zachowaniami ze spektrum autyzmu. Dla rodziców z Warszawy i okolic
mogę dać namiary do terapeutów, którzy nas prowadzili w taki właśnie
mądry, przemyślany sposób z bardzo dobrymi efektami. Teraz mało kto
rozpoznałby w moim synu wycofane, niekontaktowe, niemówiące,
nadwrażliwe dziecko. Wszystkie problemy nie zniknęły, ale sukces
terapeutyczny i wychowawczy na pewno odnieśliśmy, czego rodzicom
wszystkich maluchów z całego serca życzę.

Witam,
odniosę się tu tylko do opisanych przez Ciebie "objawów autyzmu". Z góry
zastrzegam, że nie jestem expertem:) Ale niedawno diagnozowaliśmy naszego syna
w celu wykluczenia/potwierdzenia autyzmu..więc jest to dla mnie "świeży" dosyc
temat. Nie przypisuję tutaj sobie absolutnie prawa do stawiania diagnozy takiej
bądź innej - po prostu..gdybam sobie opierając się na Twoim poście i swoich
doświadczeniach ze specjalistycznymi pytaniami i obserwacjami jakim się
poddaliśmy.
To, że dziecko nie reaguje na wołanie - moze oznaczać np. problemy ze słuchem,
problemy z koncentracją uwagi (bo np. jest zajęte czymś innym) A czy posadzone
na kolanach u mamy, w ciszy - słyszy zza swoich pleców np. tamburyn, albo
szept? Sprawdźcie na domowo:)
To, że nie reaguje na łaskotki - może oznaczać, że po prostu ich nie ma;)albo
ma w innym miejscu? A może reaguje na bujanie, podrzucanie?
To, że nie uśmiecha się na widok ojca - może oznaczać, że ojca widuje rzadziej,
mniej "rozrywkowo" jej się kojarzy etc..A uśmiecha się do matki? :)
To, ze ogląda filmy - może oznaczać, że ma duża potrzebę stymulacji wzrokowej -
migające obrazki są b. atrakcyjne dla dziecka..Takie dzieci lubią np.
przyklejać nos do szyby w jadącym samochodzie i wtedy też traca kontakt z
rzeczywistością:)
To, że nie chodzi - ma dopiero rok - ma czas..A poza tym..patrz niżej
To, że jest wiotkie - może oznaczać słabsze mięśnie grzbietu, brzucha etc..Być
może trzeba by "wzmocnić" te rejony poprzez rehabilitację..
Prowadzone za ręce ma giętkie nogi - no a jakie ma mieć?:) skoro nie ćwiczy
tych partii ciała, bo przecież nie raczkuje etc..
Nie ma "naturalnej ciekawości świata" - no to ją obudźcie..Weźcie mała na ręce
pokarzcie coś ciekawego w kuchni, łazience ? Naturalna ciekawość wzrasta
znacznie kiedy połączy się ją z przemieszczaniem:)
Nic nie piszesz, czy gaworzy, etc..
>"od wczesnego dzieciństwa wolała leżec wózku" - hmm? a co ona tam robiła? nie
było łóżeczka?:) Może już wtedy uwielbiała lulanie, kołysanie wózkowe - a na
rękach było zbyt "statycznie"?:)
A teraz kilka pytań, na które myślę, że warto sobie odpowiedzieć..
Wyciąga rączki po zabawki, wskazuje palcem na to, co chce dostać?
Trzepocze rękoma przed oczyma, albo szarpie za włoski,albo ma
inne "stereotypowe" zachowania? Źle reaguje na zmiany w codziennych rytuałach?
np. brak kąpieli wieczornej, albo np. inna trasa na spacerze? Dobrze znosi
zmiany miejsca np. wizyty w innych domach, innych ludzi etc? Ma kłopoty z
trawieniem? Zatwardzenia, biegunki? Ma jakieś ulubione potrawy (pszenne np?)
bez których nie przeżyje?:) To tylko kilka pytań które tak na prędce mi
przyszły do głowy..tak pod "autyzm" zadane..

Część z opisanych przez Ciebie objawów, może wskazywać na konieczność
konsultacji w psychologii może w dziedzinie integracji sensorycznej? , na pewno
też neurolog a potem ew. rehabilitacja (napięcie mięśniowe), może
foniatra/logopeda (wykluczyć problemy ze słuchem)..
Nie szafowałabym tutaj od razu hipotezą o autyźmie..Nikt "amatorsko" nie
powinien się. Owszem, można poszukać w necie informacji, popytać doświadczonych
rodziców - ale tylko konsultacja za specjalistą jest rozstrzygająca.
Niekiedy jest tak, że u matki działa tzw. odruch wyparcia..a niekiedy wykazuje
ona po prostu "instynkt", który mówi jej, że nie jest tak źle..Ja należe do
matek, które "szukają dziury w całym", ale rozumiem tez te, które "bagatelizują
problem".
Najważniejsze tutaj dobro dziecka - może porozmawiaj z bratową (bo jak rozumiem
to ona jest "szyją" tego związku:)ale zrób to mądrze..Tak jakbyś chciała żeby
rozmawiano z Tobą oferując pomoc w "pomocy dziecku".
Po pierwsze - nie straszyć:)
Pozdrawiam
Margott

zobaczysz za rok będzie już lepiej :)
Wszystko co piszesz to o mojej córeczce Nie ma zdiagnozowanego przez fachowca
zaburzenia integracji sensorycznej, ale ja to zdiagnozowałam u niej już dużo
wcześniej na podstawie obserwacji i porównań.
Moja córeczka urodziła się w 34 tc. (dokładnie 33,3) tez przez cc przy
znieczuleniu ogólnym. Przy porodzie zatrzymało się jej serduszko, reanimowali ją
i spędziła półtora tygodnia w inkubatorze z tlenem na OIOMie, dostała 5 punktów.
Poza tym nic jej nie było. Potem wyszło opóźnione napięcie mięśniowe, zaburzenia
napięcia mięśni grzbietu i była rehabilitowana do 2-go roku życia. Już od
początku wiedziałam, że coś z nią jest nie tak. Długo nie wiedziałam co,
poruszałam się po omacku, aż zaczęłam szukać w necie informacji. Po inkubatorze
ma lęki klaustrofobiczne (a ja nie wiedziałam dlaczego mi dziecko krzyczy w
małej wanience), przechodziła wszystkie lęki separacyjne (od niemowlaka), więc
długo nie mogłam np. zostawić jej pod opieką babci i wyjść na kilka godzin. Jest
nadwrażliwa emocjonalnie, słuchowo, dotykowo i smakowo. Choć jest ogólnie
dzieckiem fajnym i wychowawczo bezproblemowym, nie przespała od urodzenia ani
jednego całego miesiąca bez żadnej pobudki, bo takie ma koszmary nocne. Silnie
odbiera wszelkie bodźce a potem we śnie odreagowuje. Siadać zaczęła mając ok. 9
m-cy i 2 tygodnie później raczkowała. Chodziła od 15-go m-ca, ale biegać zaczęła
dopiero w wieku 3-ch lat. Wcześniej miała problem z równowagą i najzwyklejszym
zatrzymaniem się, dlatego jej bieg kończył się albo upadkiem albo wpadnięciem na
ścianę (zakręcać w biegu też nie umiała). Malowała zawsze dużo, ale tak jak
piszesz na poziomie dwulatka. Dopiero od kilku miesięcy tak nagle zaczęła tak
ładnie i realistycznie malować, że wszyscy w szoku byliśmy. Nagle z dnia na
dzień stała się geniuszem Przez 2 lata uczyłam ją jazdy na rowerze, problem
polegał głównie na koordynacji ruchu nogami oraz braku siły nacisku stóp. Tak
jakby nie miała siły i to w wielu sytuacjach, bo nie potrafiła otworzyć naprawdę
lekko przytrzaśniętych drzwi. Jeździć nauczyła się równie nagle jak malować.
Dziś ma 5 lat i śmiga jakby nigdy nic Wyróżnia ją od rówieśników naprawdę
duża inteligencja, niesamowita pamięć (oglądnęła 2 razy bajkę a potem zaśpiewała
mi jedną z piosenek z tej bajki), jest bystra, mądra i nad wiek rozwinięta.
Zawsze była uparta, mało kiedy się poddawała, czasem jak coś nie wychodziło
rzuciła tym czy owym krzycząc, że więcej nie będzie a potem dalej ćwiczyła. Jak
rehabilitantce zaczęła plątać się między prętami pod stołem bez żadnego nawet
stuknięcia się to kobieta w szoku była. Ale koszulki dopiero niedawno nauczyła
się ściągać a i to czasem muszę jej pomóc.

Dużo czytałam jej (ostatnio brak mi sił ), malowanie: kredkami, mazakami,
farbami plakatowymi i akwarelowymi, pisanie po tablicy kredą, po tablicy
magnetycznej. Układanie klocków, układanie słów z klocków z literkami (dziś umie
napisać swoje imię, kolegi, mama i tata), rozpoznaje 1/3 liter. Wycinanie
nożyczkami zwykłymi i nożyczkami z wzorkami, przyklejanki klejem (wycinane lub
urywane kawałki papieru kolorowego przyklejane na białej kartce), lepienie:
plasteliną i ciastoliną. To wszystko robiłam i robię ze swoimi dziećmi (mam
trójkę dzieci i trójkę wcześniaków, bo chłopcy urodzili się w 35tc). Kupiłam im
taką grę pszczółki, nakłada się opaski na głowę z pszczółką i tą pszczółką
zbiera się kuleczki z kwiatka:
www.boardgamegeek.com/image/40148
oraz wszelkie wędki i łapanie rybek..

Bardzo dużo od małego chodziłam z nią na place zabaw, niedawno nauczyła się sama
huśtać. Jak patrzę na jej braci trzyletnich to przypominam sobie, że ona w ich
wieku nie umiała zrobić nawet babki z piasku. Pozwalałam jej na eksperymenty,
jak raczkując zaplątała się między nogami krzeseł pod stołem nie wyciągnęłam jej
tylko poczekałam czy da radę sama. Nieraz te jej pomysły, wspinaczki aż włos mi
się jeży, ale dzięki temu bardzo się rozwinęła manualnie. Teraz sama uczy się
figur baletowych (uwielbia tańczyć!) z bajek o Barbie i naprawdę jej to
wychodzi! Do przedszkola idzie dopiero od września, do 5-latków już, więc
wszystko co umie to nasza lub jej własna stymulacja.

Powodzenia życzę i głowa do góry

acha, nigdy nie byłam z nią u psychologa, miałam zamiar iść teraz, bo martwiłam
się o te jej koszmary nocne (niektóre naprawdę przerażające), że będzie wiecznie
zmęczona w przedszkolu, kiedy rano wstaje taka nieprzytomna. Kiedy zaczęłam
"szukać" psychologa, nagle problem zniknął! Minęły już chyba 2 czy 3 tygodnie
(straciłam już rachubę czasu) i tylko jedna pobudka była. Jeszcze zaczekam więc

anusia29 napisała:

> 1. odnośnie cc-
> u mnie nawet wody nie odeszły - mialam planowe cc na tydzień przed terminem.
I
> synek - jak pisałam zdrowy.

To wspaniale.
> 2. odnośnie Twojej diagnozy-
> od psychologa , ktory na pierwszym/drugim spotkaniu mówi, że cośtam jest "z
> powodu cc" - uciekłabym czem prędzej.
Pani psycholog, która to stwierdziła, jest jedną z nalepszych specjalistek od
SI. NIe rozumiem, dlaczego tak się upierasz przy tym, żeby nie przyjąć do
wiadomości tego, że cc może wywołać takie zaburzenia.

Kłopoty z 'integracją sensoryczną' jak
> okreslasz pewien rodzaj nadaktywnosci psychoruchowej to wynik niedorozwoju
CUN,
>
> na ktory rodzaj porodu nie ma wiekszego wpływu.
Jednak ma - nie ja to odkryłam, tylko specjaliści.

Jest to do nadrobienia, zresztą
>
> słowo nadrobienie nie jest tu najwłaściwsze. Nie widziałam oczywiście twojego
> dziecka, ale z tego co piszesz,sprawa z dotykiem nie wygląda tak źle :
> (cyt.)"sobie odpowiedniej dawki bodźców, dopiero później zaczynał interesować
> się
> > czymkolwiek innym. " - a więc jednak interesował się czymś innym.
Owszem, interesował się, ale po 2 godzinach stukania drzwiczkami od szafek.

> Je tylko kaszę? Samą? Z dodatkami? A inne potrawy ale zmiksowane do
> KONSYSTENCJI kaszy? Może problem tkwi w konsystencji - dzieci czasem tak mają
> dośc długo. Jak je kaszę, a jak reaguje na inne potrawy? A może już od dośc
> dawna nie próbujesz z nowymi potrawami?

Wyobraź sobie, że próbuję i próbowałam. Wybierz się do ośrodka, gdzie są
leczone dzieci z SI i zobacz, jak to wygląda - podtykasz dziecku coś do
jedzenia, a ono płacze, odwraca się, broni się. Dziękuję za odkrywczą radę.

> Najłatwiej powiedzieć, że dziecko jest inne bo jest chore, to poniekąd
zejmuje
> odpowiedzialność z rodzica przenosząc ją na jakiś "obiektywny czynnik" np. w
> postaci choroby, a winę z kolei za taki a nie inny zestaw cech
> osobowiściowych/chorobę/inność przenosi na rodzaj porodu. Wspaniały rodzaj
> rozgrzeszenia. Być może Twoje dziecko jest po prostu trochę inne. Może trzeba
> mu więcej kontaktu dotykowego/ innej stymulacji/ zidywidualizoanego podejścia
> do rozwoju.

Dziękuję za światłe rady. Wyobraź sobie, że przytulam synka i nie zaniedbuję go
emocjonalnie. To też zauważyły wszystkie panie psycholog - że nie jest lękowy,
jest otwarty, ma dobry kontakt z ludźmi, jest radosny, a to dzięki temu, że
czuje się kochany i że ma komfort emocjonalny w domu. Gdyby nie to, byłoby z
nim o wiele gorzej. I też dzięki temu, że podchodzę do jego rozwoju właśnie w
sposób zindywidualizowany (czyli podążam za nim, "przerabiam" jego nietwórcze
zabawy na coś rozwijającego), postęp jest w miarę szybki.

Dziękuję za życzliwość, choć wydaje mi się ona tylko deklaratywna.
Byłam u kilku psychologów, pegadgogów, co tydzień przychodzi do nas logopeda
(bo mały nie mówi; czy to też moja wina? Aby uprzedzić Twoje dobre rady,
zdradzę, że od urodzenia czytam mu wierszyki, co uwielbia; bawię się z nim w
zabawy dźwiękonaśladowcze, słuchamy odgłosów zwierząt itp. - robię więc to, co
stymuluje rozwój mowy)) - każdy stwierdził to, co tu opisałam, ale zawsze się
okazuje, że jest ktoś mądrzejszy, kto lepiej wie, dlaczego mój syn ma określone
zaburzenia. I że to nie ma związku z porodem. Naprawdę, więcej pokory!

> A dla Ciebie polecam lekturę (teraz chyba jeszcze ku przestrodze) o
Munchausen
> Syndrome by Proxy.
> Z życzliwością
> A.