Tak naprawdę kompletnie nie rozumiem, po co taką lebiodę poprosiłaś o
świadkowanie, czy nie masz żadnej bliższej przyjaciółki, która moim zdaniem
zdecydowanie bardziej by się do tego nadawała. Dobrze, ze chociaz jej
powiedziałaś co o tym myślisz. Nie wiem, czy przypadkiem chęcią dogodzenia
swoim rodzicom nie zepsułaś sobie najpiekniejszego dnia w życiu. Podejmujesz
dorosłą decyzje o wyjściu za mąż, a zachowujesz sie jak mała dziewczynka, która
bez aprobaty rodziców boi sie cokolwiek zrobić. Ponure zemsty typu sos, wino,
barszcz są raczej zniżaniem się do jej poziomu... "jak Kuba Bogu, tak Bóg
Kubie"....
To ma być Twój i Twojego narzeczonego dzień, a nie świadkowej, rodziców (no w
pewnym stopniu też, bo wydali Cię na ten świat)sąsiadów.... Ona nie tylko
sukienką może popsuć Ci dzień. jesłi ją stać na taki nietakt... to na jaki
jeszcze może... Uważaj.
A tak wogóle to powodzenia na ślubie

· 

Witajcie, ciesze sie, ze zdjecia Wam sie podobaly (choc niestaty nie jest to
jakosc cyfrowa - ale cyfowa lustrzanke kupie dopiero za dwa latka - tak sobie
wymyslilam, bo moj wymarzony model musi troche zleciec z ceny:-). Oczywiscie,
ze nie darowalabym sobie, aby bedac w okolicach Krakowa nie zobaczyc sie z
Wami - nawet nie ma mowy. Mysle, ze o tym napisze na prywatne Wasze adresy
mailowe - ot podam Wam swoja komorka i poprosze Was o jakies namiary, a potem
to bedziemy sie szukac :-)))))
Z tymi samochodamiu to masz racje Katko - kobiety jakos chyba wola
wieksze ...ot jak to niektorzy mezczyzni powiadaja, aby im sie sukienki nie
pogniotly:-)))) no i moze cos w tym jest :-)))))
A dzisiaj piatek 13 - dla mnie najlepsza data pod sloncem - uwielbiam 13-ego,
moze nie uwierzycie, ale w tym dniu, w ktorym moja mama mnie rodzilo
(oczywiscie w danym szpitalu), przede mna na swiat przyszlo 12 chlopcow, ja
bylam 13 - i to dziewczynką:-)))) no i moze stad to moje umilowanie do 13 i 13
to dla mnie bardzo szczesliwa liczba, na studiach bylam zwykle wyjatkiem, ktory
wyznaczal sobie wlasnie na ten dzien ustne egzaminy ...ot mozna mnie bylo
przemaglowac, bo nie bylo wielu czekajacych:-)) ale co tam, wiara w magie liczb
czynila cuda:-))))))Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i wracam
do...pracy...Jola

dziękuję Siewonka

Cieszę się że są osoby które czują tak jak ja. i nie to żebym była jakimś
obmieńcem który płeć męską spycha na boczny tor ,ale u mnie jest to bardziej na
tle emocjonalnym. Wcześnie straciłam mamę i nie miałam rodzeństwa, cały czas
będąc dzieckiem marzyłam żeby mieć siostrę, niestety nie było już takiej
możliwości.Dlatego zakodowała mi się myśl i kołacze nieustannie że koniecznie
muszę mieć córkę.
Córka byłaby dla mnie jak rekompensata za stratę mamy i brak siostry, poprostu
strasznie potrzebuję tego kontaktu damsko- damskiego który powstaje w rodzinie.
Sukienki, spinki, kłutnie, babskie gadanie i plotki , dla mnie to byłoby
własnie spełnienie, a tak mam tylko męski świat samochody, piłka bieganie z
patykami po płotach. Kocham syna ale widzę jak zaczynam iść w odstawkę.
Mąż cieszy się ze bedzie drugi chłopiec. Ja zaczynam przyzwyczajać się juz do
tej myśli jednak mam cichutką nadzieję że jednak lekarz się pomylił. Jeśli nie
trudno. Bedzie co ma być. Może będzie trzecia szansa jak mówi teściowa tylko
żeby mąż tez tak myślał.

Przeraża mnie jeszcze tylko to ze wszędzie widzę dziewczynki ,to niczym
psychoza i nie mogę powstrzymać lez patrząc na nie.

Mam nadzieję że mi to minie.

lyche1 napisała:

> Już kiedyś o tym tu pisałam.
> Jakie pretensje do świata może mieć dziewczyna, która idzie na sama na
> dyskotekę poznaje nieznajomego i idzie z nim na „upojną” randkę, w
> efekcie
> czego zostaje zgwałcona?
> Jakie pretensje do życia może mieć kobieta, która zaprasza dopiero poznanego
> faceta do domu a następnie zostaje okradziona?
> Jakie pretensje może mieć facet do życia, który prześpi się z dopiero poznaną
> kobietą a następnie dowiaduje się, że ma HIV?
> Czy Wy naprawdę tak ufacie drugiemu człowiekowi, że z mety pozwalacie wejść
mu
> w swoje życie – nic nie wiedząc o nim?

Nie Lyche, ja nie, bo jestem ostrożna i nie ufam wszystkim ludziom,ale to JA.
Żal mi tych dziewczyn, które mają taką ufnośc.I prawo powinno stać po ich
stronie. Bo gdy mają ochotę iść w czerwonej krótkiej sukience na imprezę nie
oznacza,że ten strój jest "JRDNOZNACZNĄ zachęta dla faceta".

PS.Forma "czy Wy ..."świadczy o tym ,że Ty naprawdę nie zrozumiałaś o czym Ci
pisałam.Wątpię czy takie dziewczyny , o których Ci pisałam siedzą teraz na
forum GW:)Powtórzę się : wyjście ze swojego środowiska , z netu w innny świat
chyba by Cię zaskoczyło i może nie miałabys tak łatwych odpowiedzi na wszystkie
pytania.

· 

stereotypy płciowe w piosence "Dzieci z Brodą"
Może się mylę, bo słyszałam tylko fragment piosenki w "Zagadkowej
niedzieli" w "Trójce", ale to co usłyszałam wprawiło mnie w
osłupienie. Cytuję z pamięci: "Świat jest tak urządzony, że spodnie
to stroje chłopięce a dziewczynka jest najpiękniejsza, kiedy chodzi
w sukience...Świat jest tak urządzony, że chłopcy nie muszą być
grzeczni, lubią się bawić w błocie i są niegrzeczni".
Nie wiem, co było wcześniej, bo dopiero na te spodnie włączyłam
aktywne słuchanie a po fragmencie o niegrzecznych chłopcach
wyciszono". Może i była jakaś wyjaśniająca zwrotka na końcu, ale
według mnie takie hasła w piosence raczej dziecko zapamiętuje i już
się puentami nie interesuje.
Według mnie takie piosenki w publicznym radio to skandal.

atama napisała:

> Można, ale po co?

Mam negatywne doświadczenia z pisaniem do radia, ale Pani Stoparczyk
wydaje się rozsądną kobietą i może da się z nią rozmawiać. Tylko
szukam pełnego tekstu piosenki, nie będę dyskutować z fragmentem.

> Dla mnie to okazja do rozmowy o różnych poglądach i prawie do ich
> wyrażania.
> Można promować spodnie dla pań i można mówić, że kobieta najlepiej
> wygląda w sukience. Jeśli ktoś tak uważa, to dlaczego nie? Bo to
> passe jest?

Problem polega na tym, że tekst nie brzmiał - lubię kobiety w
sukience, ale ŚWIAT JEST TAK URZĄDZONY, że chłopcy ... a dziewczynki
to...
Czyli jakby prawda absolutna. Wracamy do poglądów sprzed 100 lat?

=========================
Ja tego tekstu nie odczytuję jako prawdy absolutnej, a raczej jako pogląd.
=========================

Ty owszem, bo masz lat XX.
Dziecko mające lat 4 czy 5 zrozumie to dosłownie, a nie jako pogląd. Czyli świat już taki jest, że dziewczynka najlepiej wygląda w sukience (ergo, skoro nie lubię sukienek, to wyglądam brzydko).

[quote]Albowiem co poniektórzy sa pewni swoich pogladów. [/quote]

Wyrażenie poglądu, którego ktoś jest pewien i który nie podlega wg niego
polemice, to nie wyrażenie poglądu, tylko wyrażenie dogmatu.

Jeśli jedynym argumentem odpowiadającym na pytanie: dlaczego wg ciebie
"dziewczynka najpiekniej wygląda w sukience" jest "bo świat już jest tak
urządzony" - to o żadnej polemice na temat sukienki i dziewczynki mowy być nie
może. Można dyskutować poziom wyżej - czyli na temat "czy twoja/moja wizja
kompozycji świata jest ok" - ale to nie na poziomie 4-5-latka. 4-5-latek uzna
sformułowanie "świat jest tak urządzony" za pewnik. Ditto.

Najmocniej przepraszam za literówki. Klawiatura mi się chyba
stępiła ;)
Jeszcze raz:

Świat stworzony jest tak, że chłopcy nie
muszą, nie muszą być grzeczni
Lubią przygody, błoto i lubią być
niebezpieczni

abepe napisała:
> ktoś jeszcze może uważać, że zabawy w błocie (tak samo jak
noszenie
> spodni) nie przystoją dziewczętom (a przynajmniej szkodzą ich
> dziewczęcości).

To uważam za nadinterpretację. Tekst, że chłopcy lubią błoto w żaden
sposób nie wskazuje, że dziewczynki nie lubią, że im to nie
przystoi, czy że błoto szkodzi ich dziewczęcości.

I nie martwiłabym się w tym przypadku o ogół dzieci rzekomo
podatnych na treści podawane w tej piosence. Stereotyp dziewczynki w
sukience i niegrzecznego chłopca wcale nie musi być jednoznacznie
zły. Za taki uznany jest przez większość na tym forum, ale są
rodzice, którzy z takim poglądem się zgadzają i w takim duchu chcą
wychowywać swoje dzieci.
I to jakkolwiek staroświeckie by się miało nie wydawać.

Mi też zawsze się wydaje, że dzieci mają już wszystko, ale oni wcale tak nie
uważają, i tak samo sie cieszą z siódmej lalki, jak z pierwszej...

U mojej córki w tym wieku sprawdzali się różne zestawy kreatywno-artystyczne
(koraliki do nawlekania, złote farby, rama do tkania itp.), tym
praktyczniejsze, że się zużywają...
Zawsze sie cieszyła też, jak dostała ładną, świąteczną sukienkę (taka z niej
kobieta, a ja do dziś dnia najchętniej w dżinsach...)
Jak też kolejne akcesoria do lalki (ubrania, mebelki itp.)
Oraz książki, takie z poważniejszymi już bajkami do czytania na dobranoc, i
takie z obrazkami i krótkim tekstem z dużymi literami, dziewczynki w tym wieku
uwielbiają się uczyć czytać (będzie czytała siostrzyczce...)

Pozdrawiam
Judyta

Chyba nie do końca się zrozumiałyśmy. Sposób postępowania z dzieckiem, to nie
to samo co metoda wychowawcza czy edukacyjna. Na sposób postępowania z Twoim
dzieckiem masz ograniczony wpływ przed zapisaniem go do przedszkola, bo możesz
dać się oszukać: pani miła, uprzejma i zainteresowana dzieckiem w Twojej
obecności może zachowywać się inaczej kiedy Ciebie nie ma. Natomiast jestem
przeciwniczką tzw. metod. I tak np. Montessori wprowadza zabawki tylko z
przedmiotów codziennego użytku, a wiadomo że normalny chłopiec w domu jeździ
kupionym samochodzikiem do garażu z pudełka po butach i to jest moim zdaniem
naturalne pogodzenie tego co dostaje z tym co sam wykreuje. Dziewczynka będzie
karmiła swoją lalkę prawdziwą łyżeczką i zrobi jej domek z pudła po TV, a mamę
zaangazuje do uszycia kilku sukienek. I niech to będzie Barbi, świat się nie
zawali! Tak samo nienaturalne wydaje mi się izolowanie dzieci (starszych już
oczywiście, nie 1,5 rocznych) od TV czy komputera. Jest to w moim odczuciu
także łatwizna - łatwej nie dawać niż dawać z umiarem. Łatwiej jest zabronić
oglądać bajkę, niz obejrzeć samemu i powiedzieć, tej nie oglądamy bo... Autorka
wątku zwróciła uwagę na odciążenie sumień rodziców - i na tym wydaje mi się
bazują twórcy kolejnych metod - rodzice uspokojeni, że zapewniają dziecku "to
co najlepsze". Miałam koleżankę, która na pytanie czy i kiedy posyła swoje
dziecko do przedszkola odpowiadała że nie musi "bo ona sama dużo z nim
pracuje", i myślę że to tego rodzaju rodziców skierowana jest oferta wszelkiej
maści "metodystów".

dziękuję Wam bardzo za wszystkie wpisy, bardzo mi pomogły- po pierwsze uświadomiłam sobie, że nie jestem sama z takimi huśtawkami nastrojów, wątpliwościami, lękami- że to chyba normalne...po drugie jeśli nie zacznę się cieszyć, to być może stracę te wszystkie magiczne chwile z ciąży, które zostają w pamięci na zawsze...nie wiem co będzie za jakiś czas, może będzie lepiej finansowo,może lepsza praca, czy wtedy, gdy się wszystko ułoży nie będę pamiętać tylko o sobie z okresu ciąży zapłakanej i przerażonej ? mam tyle miłych wspomnień z poprzednich ....oglądałam kilka dni temu z synkiem "Kung Fu Pandę" "wczoraj to już historia, jutro to tajemnica, ale dzisiaj to dar losu...a z darów trzeba się cieszyć"
kurcze to tylko ode mnie zależy, i na przekór wszystkiemu- postanowiłam się z tej ciąży cieszyć- nawet kupiłam 2 malusieńkie sukienki po czym po kilku dniach musiałam podejść raz jeszcze na usg i okazało się, ze to jednak nie dziewczynka....nieważne...

pozdrawiam was serdecznie i Świątecznie

Sprzedam prześliczną sukienkę marki NEXT r.104
Tylko 10zł. Okazja. Każda mała dziewczynka powinna mieć taką
sukienkę w szafie. Idealne na wszelkie okazje i do przedszkola i na
świąteczne obiady. Na szerokich ramiączkach. Rozmiar 104. Polecam
gorąco.
www.allegro.pl/item752787570_elegancka_sukienka_next_kratka_sztruks_r_104.html

poszukuję osób odwiedzających Smyka w Poznaniu
Witam Mamy z Poznania.
Mam gorącą prośbę do tych mam które będą w najbliższym czasie na zakupach w
Smyku. Moje dziecko w ramach casingu dostało się na plakaty. Casting był w
Warszawie. Poinformowano mnie, że zdjęcia z sesji będą wykorzystane na
plakatach i w gazetce o tematyce świątecznej ale nie wspomniano nic o tym, że
w całej Polsce. Mam prośbę czy mogłybyście spojrzeć na jakiej wielkości
plakatach jest taka mała dziewczynka która trzyma niebieska lalę, sukienka
czerwona i biała bluzeczka. W szczególności chodzi mi o ewentualne
billboardy ....

Witam mamusie,
A u mnie było tak.
W pierwszej ciąży od początku chciałam i czułam że będzie dziewczynka. Mężowi
marzył się syn. Jego słynne w wśród znajomych powiedzenie "wiem co robiłem"
Lekarka na USG trzy razy potwierdziła, że będzie chłopczyk.
Byłam trochę załamana bo nie miałam pojęcia jak sobie dam radę z chłopcem, a
poza tym te sukienki, kucyki ...
Jeszcze we wtorek rozmawiałam z mężem "a co będzie jak urodzi się
dziewczynka"
A tu w piątek, 12.01.2001 przyszła na świat śliczna DZIEWCzYNKA!

Teraz jestem w drugiej ciąży, która przebiega całkiem inaczej niż pierwsza,
chociaż wagę z pierwszej już doganiam
Wszyscy mówią, że wyglądam na chłopaka!
Lekarz na USG tym razem dopatrzył się dziewczynki, a ja od początku czuję,że
będzie chłopak (mimo, że jest mi to obojętne).
A co wyjdzie to zobaczymy w lutym 2005.
Agnieszka

Dlaczego Dziewczynko przyczepiłaś się
- jak rzep psiego ogona TEJ STAROŚCI?.

Ładny poranek, biało, świątecznie (dla
niewierzących wyjaśnienie - niedziela).
Obudziłam się wypoczęta, nic mnie w nocy nie budziło,
kawka, prysznic (tak-w tej kolejności), śniadanie,
jestem pachnąca i pełna wigoru na spędzenie tego dnia.
Otwieram na wiadomości żeby dowiedzieć się, czy cieszyć
czy smucić mam z powodu opadów śniegu.
Uspokojona, że jednak kataklizmu nie przeżywamy -
wchodzę na forum EiR, a tam na pierwszym miejscu
tytuł postu STAROŚĆ JEST POJĘCIEM WZGLĘDNYM !
*Niby nic, a znaczy wiele* - bo spoglądam w lustro
i wiedzę, co widzę. Nie jestem już konkurentką dla
młodych w krótkich sukienkach i odkrytych piersiach.
Jaguś - pięknie otwierasz swoje posty (obrazki -
cycusie!), ale nie truj w taki jak ten świąteczny
poranek. Miłego dnia ci życzę - obojętnie czy
jesteś małolatą czy emerytką. ))

„Zobaczyłem na ulicy zmarzniętą dziewczynkę
drżała w lichutkiej sukience,
z nikłą nadzieją na przyzwoity posiłek.
Z gniewem powiedziałem do Boga:
Dlaczego na to zezwoliłeś?
Dlaczego nic nie robisz w tej sprawie?
Przez moment Bóg nie powiedział nic.
Tamtej nocy odpowiedział zupełnie niespodziewanie:
Z całą pewnością zrobiłem coś w tej sprawie.
Stworzyłem Ciebie

Kochani życzę Wam pogodnych i wesołych świąt.Pamiętajcie o potrzebujących i
samotnych

Hejoo )
My uwielbiamy kolor różowy )) Ale sukienki żadnej różowej nie mam Wszystkie
odcienie fioletu, bordo (jak na fotkach ostatnich) i kolorowe letnie. Jak Olcia
była malutka, to ubrałam ją może ze dwa razy w sukienkę latem. Pózniej jeszcze
raz na święta i to było wszystko. Pózno zaczęła chodzić, więc większości wogóle
nie nosiła, bo do raczkowania to poprostu koszmar! Ale fajniutko wygląda taka
mała dziewczynka, siedząca w sukienusi ))
Następnego lata może więcej skorzystamy

Idę spać, bo na nos padam! W takim tempie to pewnie świąt nie doczekam!!!
Pozdrawiam
Papa

Grtulacje!!!! Jolu! Przynajmniej poczynicie duże oszczędności! Cz y TY wiesz,
ile kosztuje utrzymanie dziewczynki???Te lalki, te sukienki - a Ty juz w szstko
w domu masz. )))
Nasz pierniki w ogóle nie stwardniały i są pyszne. Wigilia i ! Święt o u nas w
domu. W związku z tym na Wigilię robimy tylko pierogi z pczki, ale zato
szykujemy Świąteczny obiad - zraziki, pałeczki itp. Pojutrze pieczemy też
piernik,, choć tort i ze 2 kostki kuimy w cukierni.
Nie moe ciągle uić dla męża spodni pod choinkę, bo chyba jeszcze nie
wyprodukowali takich,, co by mu odpowiadały. Mam jakieś pierdołki, ale ciągle
brakuje prezentowego pnia.
Kupiłam dziś bombke - bałwanka z dzieckiem. Super, ale były ciekawsze - cóż.
moja faworytka - choinka kosztowałą prwie 40 zł. A bałwanek "jedynie" 24 zł.
Może w przyszłym roku będzie więcej kasy.
Rany! Jak ja współczuję mamom, kt. się jeszcze uczą. To moje pierwsze święta,
kiedy mam czyste sumienie. Jak sobie przypomnę zeszły rok, robi mi się
niedobrze (( W zeszłym roku nie byłam ani razu z Gosią na sankach i uczyłam
się nawet w Sylwestra. Brrrrr....
Gosia sypia już swoim łóżeczku otoczona ura zaawek.
Pozdrawiam
Monika

Artystyczne spotkanie !!!
No faktycznie Monika była pierwsza z opisem, ale to dlatego, że u nas teraz
bardzo gorący okres - za tydzień wyjeżdżamy z Baśką na Świeta do moivh
rodziców, w II dzień Świąt na wesele do Rzeszowa no i masa spraw - prezenty,
sukienka itd.

Ale do rzeczy! Spędziliśmy fantastyczny weekend z naciskiem na sobotę Byli u
nas Nitkowie i Archowie. Własnie zdałam sobie sprawę, że nie wszystkie z Was
wiedzą o tym, że Dominika jest przesliczną dziewczynka i powiem Wam a sekrecie,
że to po rodzicach - z genetycznego punktu widzenia nie miała prawa byc inna!
Nitków to znacie Jagodę macie na "zobaczcie" więc się nie musze rozpisywać - na
a moja Gozdilla... no cóż może kiedyś będzie wyglądać jak dziewczynka
Bawilismy się wspaniale - mam nadziję, że wszuyscy, a jak dobrze bawiły się
dziewczyny to widziałyście. Przebieg spotkania w dość zawoalowany sposób -ale
bardzo dokładnie opisała Monika - nie będe sie powtarzać dodam tylko w
sekrecie, że Utalentowane Trio planuje egzotyczne turne..... ale o tym sza na
razie

Joasiu! Szczerze współczuję - a długo planują się remontować?

A! I jeszcze ogłosze na forum, że Basia dziś po raz pierwszy na II śniadanie
zjadła całą prawdziwą kanapkę z masłem i pieczonym indykiem!!! Może nic to, ale
dla mnie radość!!!!

Self-concept czyli tworzymy nowa twarz?
To jak sie widze, tak jestem odbierana.
Tak jak o sobie mysle,tak jestem odczuwana.
Tak jak sie zachowuje,tak mnie oceniaja.

Podam maly przyklad.
5 letnia dziewczynka,w pieknych warkoczykach,sukience w groszki,swiecacych
bucikach,ubrana na rozowo.Lubi sie bawic laleczkami i jest taka slodka.
Dziecko dorasta ,inaczej patrzy na swiat,troszeczke zmieniaja sie jej
poglady.Staje sie taka jak jej rodzice( rodzice sa najzupelniej
normalni,wpajaja w dziecko zasade wiary w siebie- i nic zlego nie mozna im
zazucic)
Dziewczynka z poczwarki zmienia sie w motylka,nosi dlugie wlosy,ma
kolegow,bardzo chce sie podobac chlopca.Poznala pierwsza milosc.Jest slicznym
dziewczeciem-delikatnym,spontanicznym i milym.
Po jakims czasie staje sie lizbijka.Zmienia ubranie i........????
No i calkowicie zmienia sie jej wyglad nie tylko transformacja ubrania ale i
wyglad fizyczny.
Nabiera zupelnie innego wygladu,rysy twarzy staja sie bardziej meskie.
Mozna by powiedziec ze nawet zarasta wlosami.
Glos jest nizszy.Rysy meskie.Gdyby nie to ze wiemy ze to dziewczynka nikt by
o niej tak juz nie pomyslal.Nie bierze hormonow,poprostu wierzy ze jest
facetem.
No i zaczyna wygladac jak facet.

Kobieta zaczyna sie odchudzac,spada 15 kilo.Po jakims czasie pojawia sie
efekt jojo i znowu przybywa na wadze po 3 miesiacach.Jej wewnetrzny wizerunek
sie nie zmienia.Nadal mysli o sobie ze jest gruba.No i jej podswiadomosc
szybciudko zapelnia luke w jej osobistym obrazie o sobie.

ALe czy takie wielkie zmiany sa mozliwe?
Czy podswiadomosc dziala az z tak wielka sila?
Jesli tak.To mozemy byc kim kolwiek tylko chcemy.

Boska, elegancka sukienka NEXT r.104 tylko 10zł
Tylko 10zł. Okazja. Każda mała dziewczynka powinna mieć taką
sukienkę w szafie. Idealne na wszelkie okazje i do przedszkola i na
świąteczne obiady. Na szerokich ramiączkach. Rozmiar 104. Polecam
gorąco.
www.allegro.pl/item752787570_elegancka_sukienka_next_kratka_sztruks_r_104.html

Śliczna sukienka NEXT r.104 - sprzedam, stan bdb
Tylko 10zł. Okazja. Każda mała dziewczynka powinna mieć taką
sukienkę w szafie. Idealne na wszelkie okazje i do przedszkola i na
świąteczne obiady. Na szerokich ramiączkach. Rozmiar 104. Polecam
gorąco.
www.allegro.pl/item752787570_elegancka_sukienka_next_kratka_sztruks_r_104.html

napoj.chmielowy napisał:

> Nie odzywa się.

Moja stara, wierna, dwucylindrowa a całkowicie odkryta szkapa wywiozła mnie
wczoraj była na południe w stronę Alp. Pięciorzędne drogi Bawarii powiodły mnie
z aglomeracji prosto w objęcia Woftatshausen przez Bad Tölz i dalej w stronę
Tegernsee.

Zapach wsi, zapach pola, czerń lasu, szok termiczny po wjechaniu w góry no i
oczywiście zakręty - niekończące się zakręty pustych dróg, wioski w których
miejscowi po prostu przegradzają jezdnię, ustawiają na środku ławy i świętują
chmielne dożynki ... ależ ta kraina jest piękna.

Błękit nieba zwisającego nad ośnieżonymi szczytami Tyrolu, Lederhosen i
erotycznie wycięte dekolty sukienek miejscowych dziewczyn nastroiły mnie
zupełnie wyjątkowo. Regularny bulgot i wibracje dochodzące spomiędzy nóg, bolące
pośladku, cały ten boży świat żyjący ze sobą w harmonii - czym w obliczu piękna
tworu Absolutu są problemy na jakimś internetowym forum, gdzieś tam hen za
hotyzontem, we Wrocławiu ?

Napoju: nie martw się o mnie. Nie ma powodu. Zapomnijmy o sprawie. Życie jest
zbyt krótkie, żeby boczyć się na siebie z tak marnych powodów.

Smutek ustąpił miejsca zachwytowi. Zamknijmy sprawę. Właśnie przeleciał nad moim
domem Ju-52 w barwach konfederacji szwajcarskiej. Trzy gwiaździste silniki BMW
dają nieprawdopodobnie bulgoczący koncert.

Smutek jest passe. Jest super !

Babcia to dziewczynka, której lat przybyło,
poza tym... niewiele więcej się zmieniło:
wciąż te same oczy i to samo serce,
wzorek ma podobny na sukience...

Babcia to dziewczynka, tylko troszkę siwa...
ale nic nie szkodzi... w bajkach też tak bywa!
Więc ja podejrzewam – ba! Wiem to na pewno –
Że zaczarowaną jest królewną!

Babcia to dziewczynka... z dużym doświadczeniem,
co przez całe życie ma jedno marzenie:
żeby świat na lepsze zmienić, bo to warto!
Uda się?
Dziewczynką jest
upartą...

Danusiu dla Ciebie, wspaniała Babciu:)

Przytulam mocno i dziękuję że jesteś
Ilona

dzieki Jagus za drugiego linka,
wiele nowych obrazow zobaczylam,
malowal przewaznie sceny z zycia rodzinnego i swoich najblizszych,
-obraz"dziewczynka z jablkiem" ta w czerwonej sukience ,to jego
corka,stala sie motywem swiatecznym na Boze Natrodzenie,
-meble,sa w dalszym ciagu sprzedawane z duzym powodzeniem w jego
stylu,
lubie ogladac jego obrazy,jest w nich tyle ciepla
domowego/kolory/wyrazistosc motywow/portretow.

Moja córka tez nosi ubrania na ok.134 cm. Sukienki eleganckiej nie znalazłam
choć przeszukałam wiele sklepów , wszystko dla mniejszych dziewczynek do 116 .
A nie ,przepraszam , były ( wierz mi, paskudne ) ciemnoróżowe w h&m , na
halkach , ale naprawdę model jak dla takich panien nie pasujący. Nie kojarzyły
mi się świątecznie ani trochę.
Kupiłam za to taką spódnicę bombkę , bordową na haleczce( są takie w cubusie i
w smyku) z błyszczącej tafty i do tego bardzo elegancką białą bluzeczkę.I muszę
Ci powiedzieć że moja córka wygląda w tym o wiele korzystniej i bardziej
świątecznie niż w jakiejkolwiek sukience .

sukienka na przyjęcie dla dziewczynki
chciałabym córci kupić sukienkę (2,5 l.) na przyjecie weselne. Myslałam o
tym, zeby ją potem wykorzystać na święta i np. bal w przedszkolu. Nie jestem
zwolennikiem tiuli i atłasów. Lubię sukienki świąteczne w Kappahlu ale te
pojawiają się przed świętami. Gdzie moge teraz cos ładnego i w miarę wesołego
kupić (nie chciałabym kupować supremodnego brązu dla dziecka).

Ależ oczywiście,że się z Tobą zgodzę-to jest obłęd i w regularnej cenie tez bym
tam nic nie kupiła.Mi się głównie podobaja wzory tych ubrań(na kiepską jakość
jescze się nie nacięłam),podobne rzeczy były w sklepie Jacadi w Galerii Mokotów
(teraz ten sklep nazywa się inaczej ale ciuchy wciąż piękne)i jest tam niestety
równie drogo. Sprzedawca ma prawo dac cenę jaką chce jeśli ma chętnych do
kupna. Przy mnie kobitka obcojęzyczna kupiła trzy sukienki dla kilkuletnich
dziewczynek i zapłąciła ponad 2700 Ją na to stać i tyle i myślę,że nawet
zakupów nie rozpatruje,że moglaby kupić dużo więcej gdzie indziej.Po prostu
inny świat

ja nie mam problemu :)
tak jak w sygnaturce - czekam na niespodzianke - jest mi zupelnie wszystko jedno
kto we mnie siedzi... bede kochac taka istotke jaka przyjdzie na swiat -
chlopiec dziewczynka, zdrowe czy chore... wszystkie pomylki biore pod uwage a
dziecko jest moim dzieckiem - wyczekanym bez wzgledu na wszystko.

co do kolorow i wyprawki - kupuje rzeczy unisex - mi noworodki i tak najbardziej
podobaja sie w bialym mam jedna sukienke i jedne meska bluze - w zaleznosci
kto sie urodzi to bedzie nosil... ta niepotrzebna rzecz zawsze sie komus da
tyle znajomych dzieci rodzi sie wokol

Byłam poza domem w celu nowej pracy, wróciłam wczoraj.
I tak:
Spotkałam się z Arwenką, którą przyszykowała OGROMNĄ ilośc ubrań dla dziewczyn.
Wczoraj wieczorem Malwina i Kaśka te ubranka odebrały.
Dzieciaki otrzymały od Arwenki:
Daria: pikowany płaszczyk zimowy, kurteczka jesienna, 2 komplety czapek +
szalik, rękawiczki, skarpetki, spodenki polarkowe, leginsy, sukienka dżinsowa i
polarkowa, koszulki, podkoszulki, rajstopki
Ola: 2 komplety czapek + szalik, rękawiczki
Kasia i Malwina: spodnie, bluzeczki, koszulki, sweterki, spódniczka
Dla Pani Ewy tez są ubrania ale się okaże dopiero jakie po porodzie

w kazdym badź razie ogromne wory

dziewczyny prze-szczęśliwe )) Arwenka jest baaardzo ciepła, uczuciowa, widac
jak bardzo emocjonalnie podchodzi do pomocy osobom. BARDZO CI DZIĘKUJĘ
ARWENKO

MAgdusia- dziewczyny mówiły,ze paczuszka dotarła z całego serca dziekuje !!!!
nie wiem czy wyysłałas kołderkę, jeżeli nie, to nie wysyłaj, niedawno
przywiozła kołderkę do łózeczka moja kolezanka z forum emama - Moofka. Jezeli
wysłałaś to moge odesłac Tobie lub przez Ciebie wyznaczonej osobie

Dzidziuś juz może przychodzic na świat leki odstawione , teraz tylko
czekać

Bardzo dziękuję i pozdrawiam ciepło wszystkich lea

dziwne uczucia
Gryzę to w sobie od jakiegoś czasu, może próba wyartykułowania tych emocji coś
pomoże... Mam syna, prawie 5-letniego, który staje się dla mnie coraz bardziej
obcy, czuję, że nie mam mu już nic do zaoferowania, moja rola ostatnio polega
głównie na strofowaniu go, popędzaniu, upominaniu. Nie mam do niego
cierpliwości, nie przyglądam mu się już z zachwytem gdy śpi, nie przytulam.
Chyba zaczęło się to (a może raczej nasiliło) gdy dowiedziałam się, że drugie
dziecko, które niedawno urodziłam to też chłopiec. Wyszło ze mnie wtedy
ogromne rozczarowanie, sama nie byłam świadoma, że tak bardzo zależało mi na
córce. I nie chodzi tu o różowe sukienki, warkoczyki itp. Chodzi o to, że
chłopiec, nastolatek, dorosły facet, to dla mnie totalnie obcy świat. Myślę,
że dla dziewczynki potrafiłabym być lepsza matką, na jej dorastanie chyba
wręcz czekałabym w nadziei na relację trochę przyjacielską, taką jakiej ja z
własną mamą nie mam. A z chłopcem? Nie znajduję wspólnego języka.
Na szczęście Mały ma świetnego tatę, który wspaniale potrafi spędzać z nim
czas (ja nigdy nie lubiłam ani specjalnie nie umiałam się z nim bawić), ale
koszmarnie się czuję na myśl, że moja rola jako matki ogranicza się do
urodzenia i wykarmienia.
Nie wiem właściwie po co to piszę na forum, pewnie zaraz na mnie naskoczycie,
z resztą może to nawet lepiej, może pomoże mi to jakoś się otrząsnąć, bo z
pewnością nie możecie potępiać mnie bardziej niż ja siebie.
Zastanawiam się tylko, czy mogę coś z tym zrobić, czy jakaś terapia jest w
stanie coś tu zmienić? Szkoda mi tych moich dzieci...

To ty jestes jak nasi politycy. Wiesz co jest be, a mimo wszystko i
tak to robisz. Oni otwarcie potepiaja korupcje i zlodziejstwo, a jak
jest... kazdy wie.
Przekluwanie uszu dzieciom naturalne - dobre sobie. I porownanie do
zakladania sukienki. Dobre sobie. Przy zakladaniu sukienki
dziewczynka nie placze, a przekluwaniu uszu jak najbardziej. Ale
rozumiem ze gowniara udaje. Bo przeciez zadawanie jej bolu jest jak
najbardziej naturalne. Kazda normalna matka to robi. Tylko takie
debilki z "forum okno na swiat" sa przeciw.

> Uwage o zabawkach uzupelnie spostrzezeniem ze jesli dziewczynka
bawi sie
> "chlopiecymi" zabawkami lub ubiera sie jak chlopiec jest to
tolerowane a czasem
> wrecz stanowi nobilitacje. Chlopiec ktory zaczyna bawic sie
lalkami lub wkladac
> sukienki jest surowo karcony i czesto prowadzony do psychologa.

Ha ha, i co w tym dziwnego, popatrz na świat dorosłych.....jak ty
założysz spodnie to jest OK, jakby twój chłop założył kieckę to sama
byś go do lekarza zaprowadziła. To kobiety chciały nosić spodnie,
aby "dorównać" mężczyznom. Same stworzyłyście taki świat, w którym
nobilitacją jest tylko to co kiedyś było zarezerwowane dla mężczyzn.
A teraz dziwi słonia trąba.

Ale drozyzna!Moja corka szla w albie.Kto mial po kims bylo ok,a
reszcie krawcowa szyla.Pare osob sie wylamalo.Dziewczynki mialy
sukienki komunijne i swiat sie nie zawalil.NIC CI KSIADZ NIE ZROBI
JAK W DNIU KOMUNI PRZYJDZIE CORKA W SUKNI.CO WYWALI JA Z KOSCIOLA?to
udowodni,ze nie chodzi o sakrament,a o stroj.Dla ciebie jako matki
wazna jest komunia ale oczywiste jest tez to ze chcesz aby w tak
wyjatkowym dniu corka ladnie wygladala.ma byc ladnie,czysto,wygodnie
i nie za bardzo strojnie.

wiesz,ja tez wyobrazam sobie swiat bez mezczyzn,ale mysle tez,ze tak naprawde
wpewnym momencie zatesknilabym za porozrzucanymi po domu skarpewtkami i
niedomytym talerzem,ale to tak na marginesie..
ja wiem,ze to nie chodzi tylko o traktory,albo o niemoznosc wyboru miedzy
spodniami a sukienka(bo chlopak w sukience raczej nie,choc jakby sie ktora
uparla to czemu nie..)
ja chce Wam tylko pokazać,ze to naprawde nie ma znacxzenia,czy rodzimy chlopca
czy dziewczynke,piszesz Uccellino,ze bylabys w pewnym sensie zawiedziona,ze masz
syna,ale widzisz,zawsze mamy jakies wyobrazenie o swoim dziecku,a potem ono sie
rodzi i okazuje sie ze prawda jest nieco inna-bo-nie jest blondynem,nie wazy
4kg,nie ma twojego nosa,nie spi po 3 godz miedzy posilkami,a juz na pewno nie w
nocy,,,,ale to i tak TWOJE dziecko,na ktore w twoim przypadku czekałaś 17 mieś-i
wiesz mi,nie ma to znaczenia,czy to mrowek,czy mrówka,tylko,ze Twoja mrówka i na
całe szczęście już w Twoich ramionach)))))))))))

sauelios napisał:

> Nie dziwota, że ma zlasowaną mózgownicę. Pewnie jeszcze popiera
środowy pogląd:
> "jeśli ciężarna nie chce dziecka, to urodzi i zabije niemowlę albo
podda się
> aborcji, dlatego najlepiej będzie, jeśli umożliwi się jej swobodny
dostęp do
> aborcji". W ten sposób w roku 2008 w Europie skończyło ponad milion
> nienarodzonych, czyli lepsze średnioroczne żniwo z tego wyszło niż
z działań
> Niemców i Austriaków za czasów Hitlera.
Nie, wychowanka (nie córka biologiczna) mądrego mężczyzny. Swiatłego
i tolerancyjnego, otwartego i kochajacego a nie sku.wiela, który
sobie poszedł w świat - po zapłodnieniu. A zdecydowanie wolę mądrą
Panią Srodę niż katolskich internautów, dla których doktryny facetów
w sukienkach są wykładnią wiedzy (a sami gwałca bez różnicy;
chłopców i dziewczynki - to ci autorytety, dla motłochu). A
najwięcej skrobanek było w polskim katolandzie - o dziwo?

Trudno, nic mi sie jakos bardzo szczególnie nie podobalo z ostatniej
kolekcji, moze poza światecznymi/wyjsciowymi sukienkami - dla
mlodszych dziewczynek czerwonymi aksamitnymi lub welurkowymi, a dla
starszych takimi zwiewnymi z falbanek. Z ciekawości zapytam - były
przecenione?

> A jak bedize chlopak, wiadomo, ze zaakceptuje

Czuje, ze chce miec dziewczynke, to moje marzenie. Mam do
> tego prawo.

No własnie i chyba tu jest pies pogrzebany. Chłopca co
najwyżej "zaakceptujesz" a dziewczynka będzie spełnieniem marzenia,
do którego masz prawo. I zaręczam, że każde z nich unieszczęśliwisz
takim swoim stanem uczuciowym - dziewczynka będzie narzędziem
spełnienia Twoich marzeń i byc może zaspokajania Twoich potrzeb (bo
już teraz widzisz ja jak subtelną i delikatną, i taka własnie ma być
by Tobie było dobrze, potem będzie miała nosić różowe sukienki bo
TOBIE sie takie podobaja i będzie miała skończyć studia, o których
TY marzyłaś), a synek będzie odczuwał że nie jest wystarczająco
kochany (bo nie jest córeczką), nie spełnia "oczekiwań". Wtedy
możesz być niemal pewna, że nie uświadczysz ani spokoju, ani
delikatności ale własnie rozrabianie - w postaci agresji, narkotyków
itd. I to zarówno u dziewczynki, jak i chłopca.

Niestety, dzieci nie są do zaspokajania własnych marzeń, w każdym
razie nie do końca. To my jesteśmy dla nich a nie one dla nas bo to
my sprowadzamy je na świat i jestesmy za nie odpowiedzialni. Dziecki
kocha się bezwarunkowo! Być może Ciebie kochano warunkowo, mówiono
Ci, że jesteś kochana gdy jesteś grzeczna albo jesteś fajna bo
przyniosłaś 5-tkę z angielskiego. Jak była pała to byłaś niefajna. I
może dlatego dziś myślisz takimi kategoriami a nie innymi. Bo te, o
których Ci tu wiele napisano, są Ci zwyczajnie obce.

Glebokie znaczenie Komunii Sw. dla dziecka to:
- ubranie fajnej sukienki i bucikow (dziewczynki), chlopcy chyba sie
tak bardzo nie ciesza ze strojow,
- prezenty,
- impreza.

Co do chrzcin to sie wole nawet nie wypowiadac...

A jesli ktos uwaza, ze tak nie jest to mam inny przyklad. Boze
Narodzenie. Dzieciakom niewiele sie mowi o znaczeniu Swiat, co sie
dla nas Chrzescijan zmienilo, tylko jest wielka CHOINKA w domu, pod
ktora jest mnostwo PREZENTOW. I to dzieciaka rajcuje i kreci. Bo
przyjdzie MIKOLAJ.

Kto walczy, może przegrać.
Kto nie walczy, już przegrał. (B.B.)

Cześć dziewczynki!
w ogóle dzisiaj nie zaglądałam, dopiero teraz... miałam zalatany
dzień-zakupowy. Najpierw na Zielińskiego (Wrocławianki wiedzą o co
cho... ) w poszukiwaniu jakiejś sukienki na sylwka, potem do areny
(znów lokalnie) i w końcu skonczyło sie na tym, że mierzyłam niby
fajną sukienke, a w efekcie to dokupiłam spódnicę do gorsetu który
już miałam
potem w domu szybki obiadek i z mężem na zakupy przedswiąteczne -
prezenty i te sprawy - jaka jestem ZMĘCZONA! a ile kasy wyadliśmy!!!
masakra... a teraz sobie zjadam arbuzowego lizaka i piszę do Was
kilka słów jutro biore sie za ostre swiateczne porzadki.
dzis 22 dc a ja nic szczegolnego ni czuje.
Dziś z mężęm znaleźliśmy pozytywną stronę opóźnienia oddania naszego
nowego mieszkania przez dewelopera - mozemy pojechać w styczniu na
zimowe wakacje (najlepiej do ciepłych krajów ale cala wakacyjna
sprawa to tylko gdybanie ) a potem pytanie - a jesli jestem w
ciąży? no i zobaczymy co z tego wyjdzie...

Hej, widzę, że wszystkie macie jazdę na dziewczynki To ciekawe,
ja w pierwszej ciąży marzyłam o synku. Może dlatego, że nie znosze
różowego i nawet dziewczynkę ubierałabym w spodnie, a nie sukienki.
Z kolei mojego synka często mylą z dziewczynką i już kilka razy
słyszałam, że szkoda, że taki ładny zmarnował się na chłopca...

W ten weekend wyżyłam się w kuchni. Zrobiłam ponad 400 kruchych
ciasteczek, które teraz będę rozwozić po znajomych. Oprócz tego 2
makowce i 2 serniki. Jakoś w tym roku nie chce mi się robić
tradycyjnych potraw świątecznych, za to mogłabym zastawić cały stół
ciastami.

We środę już nie pracuję, więc będę mogła się zabrać za wigilię. A
Wy pracujecie tego dnia? Wyjeżdżacie gdzieś na święta? Sylwestra?

Ubrania i bajki na zamiane
Mam troche rzeczy na wymiane:
Bajki na VHS:
- Toy Story 1
- Toy Story 2
- Gwiazdka z Kubusiem Puchatkiem
- Chip i Dale
- Księżniczka Łabędzi
- Mała Syrenka
- Zuzia i Hultaj
- Kopciuszek 1
- Calineczka

Bajki na VCD i DVD z gazet:
- Plastusiowy pamiętnik
- Śpiąca królewna
- Pippi Langstrumpf
- Mały miś poznaje świat
- Mały miś i jego przyjaciele
Baśnie braci Grimm na VCD i DVD:
- Śpiąca królewna oraz Żabi król
- Jaś i Małgosia oraz O wilku i siedmiu koźlątkach
- Kot w butach oraz Sześć łabędzi
- Dwie księżniczki oraz Gąsiareczka

Ubrania rozm 38/40
- Bluzka z dł. rękawem, zgniła zieleń
- sukienka letnia, długa, różowo- fioletowa
- Tunika
- spudnica jeans 3/4
- koszula
- mundurek pielęgniarski ( biała bluzka i niebieskie spodnie)
Ciążowe:
- bluzka beżowa firmowa z dł. rękawem
- bluzka letnia szara na grube ramiączka

Strój do karate lub innych walk rozm. 140cm

Najchętniej wymienie na ubranka lub ubranko dla chłopca na 134cm lub dla
dziewczynki na 114cm, ale jestem otwarta na propozycje. Zdjecia i kontakt
prosze pisać na priva.

Nie udało mi się wszystkiego przeczytać. Ale po co do tego wszystkiego mieszać
ideologie?
Wystarczy dziecko wychowywać kierując się miłością, wskazywać na rzeczy ważne i
umiec za nim podąrzać. Tzn jeżeli chłopiec chce się bawic lalakami to niech się
bawi, a dziewczynka samochodzikami - też, ok. Żeby jednak mogli wybrac należy
im to umozliwić. Przecież nigdzie w tekscie nie jest napisane, że należy
dziewczynki wychowywac na chłopców i odwrotnie. Danie dziecku szansy rozwijania
swoich zainteresowań, zdolności powinno być chyba oczywiste dla każdego z
rodziców. Moja córka np. uwielbia wszelkie sporty (łącznie z tym że ogląda
piłke nożną z mężem), za lalakami nigdy nie przepadała, ale pieknie rysuje.
Chodzi i w sukienkach i w spodniach, zależy od sytuacji, syn natomiast jest
mało sportowy (delikatnie próbujemy go w ten świat wprowadzic), czasami bawi
się lalakami, przepada za samochodami, zna chyba wszystkie marki, ciągle cos
buduje z klocków, ryduje gorzej niż średnio. Jedno i drugie, jak się bawi to
całego, co oznacza, że brudzą sie potwornie. No i jak ich określić jako
chłopięcy, dziewczęcy, czy jeszcze inaczej?. Są poprostu - jak każdy człowiek -
niepowatarzalnymi indywidualnościami.

Jakbym czytała własny wpis! Ja też mam synka Kubusia, przesłodkiego malucha.
Obecna ciąża zupełnie inna, zapłodnienie przedowulacyjne, byłam święcie
przekonana, że urodzę dziewczynkę (wiem, że to głupie, ale już kilkanaście lat
temu mama "wywróżyła" mi obrączką 3 dzieci: dziewczynkę, chłopca i dziewczynkę.
Pierwsza ciąża obumarła, drugi miał był chłopiec i tak jest, dlatego też byłam
tak pewna dziewczynki, że w ciemno zaczęłam kupować sukienki). Mozesz sobie
wyobrazić moje zaskoczenia, kiedy zwykłe usg 2d pokazało sterczącego siusiaka?
Nawet ja nie miałam wątpliwości. Zawsze pragnęłam mieć dziewczynkę, nie
wyobrażałam sobie wychowywania chłopca i chociaż synka kocham bardzo, to jednak
cieszyłam się jak głupia na córeczkę. Po usg przez 3 dni ryczałam, wściekałam
się, dałabym wszystko, żeby cofnąć czas. I chociaż widziałam tego siusiaczka już
dwa razy, to i tak mam nadzieję na dziewczynkę! Nie oznacza to, że nie akceptuję
tego dziecka, które noszę, po prostu mam cichą nadzieję, że przy okazji jego
przyjścia na świat może spełnić się również moje marzenie. Dlatego doskonale
rozumiem Twoje pragnienie i życzę Ci, żeby Twoje dzieciątko okazało się córeczką.

Świąteczna sobota....w kościele i wogóle
Kilka dni temu był wątek o ubraniach : odświętnych i codziennych; o tym w
czym wychodzimy z dzieći na spacery. Przypomniałam soboe dziś o tym, bo
wyjście do kościoła to dla mnie każdorazowe poczucie ,że jestem na pokazie....
Dziś jak zwykle większość odstrzelona, dzieci nie moga się ruszyć, bo w
garniturkach i koronkowych sukienkach a to tylko sobota ze święconką.
Przez środek kościoła biegała malutka dziewczynka,około 12/15 mcy. Tata za
nią , jeansy, modne sportowe buty koszulka no normalny strój...czysty i
schludny. I nagle pojawiła się gdzieś zza ławek mama.....płaszczyk odcinany
pod piersią długość do pół uda (kremowy), legginsy tak cienkie ,że aż
prześwitywały-do pół łydki (brązowe) i buty na niebotycznych obcasach czarne,
z czerwonymi obcasami, czerwona kokardka, otwarte paluszki. Nie krzyczcie na
mnie ale ta mama wyglądała jakby właśnie wróciła z nocnej zmiany i tak poszła
do kościoła. Strój był zbyt wyzywający.....Czy ja się starzeję? ehhh

Wlasnie bujajac mala w wozku czytalam sobie posty w oczekiwaniu na: maluszki wrzesniowo-pazdziernikowe. Poniewaz pozno dolaczylam do Was, nadrobiam znajomosci z Wami Jeju dziewczyny jak to sie fajnie czyta.... ech. Dzis z okazji 6 tygodnia zycia Natalki bylysmy u lekarza, mala wazy juz 5,300 i smialam sie do lekarza ze nie bede juz jej karmic, bioderka jak wskazalo USG w porzadku, obojczyk zlamany przy porodzie juz sie zrosl, no i tylko chyba w zwiazku z tym kladzeniem glowki na jedna strone bedziemy chodzic na cwiczenia do szpitala po nowym roku, a na razie mam jej lewa strone szyjki masowac. Tak plakala przy szczepionkach, ze kupilam jej pare ciuszkow na pocieszenie (68cm! tak juz nieco na zas). Wczoraj od moich dziewczyn z pracy dostala mate edukacyjna bo sobie zazyczylam,ale fajna zabawka, na razie patrzy sie na zabawki wiszace na palaku i jest zdziwiona jak niechcacy raczka czy nozka wlaczy jakas melodyjke, bardzo jej sie to podoba, mi tez bo jest cisza i spokoj jak tam sobie lezy. Dziewczyny wybaczcie jak cos nie tak bedzie z tym tlumaczeniem, ale : Odważ sie podnies główkę dziecka do góry, i oprzec go na jego ramionach (rękach?),żeby oglądało co sie dzieje dookoła niego. Albo trzymaj dziecko wyprostowane w rękach i powoli obniżaj je, az jego stopy dotkna stołu, łóżka lub Twojego okrycia(okrycia - chyba chodzi o sukienke, spodnice). Ogolnie chodzi o to by pokazywac malucha swiat. No my mamuski przeciez pokazujemy Ide spac. Dobranoc

A ja rozumiem. Kiedy dowiedziałam się w czasie badania USG , że będzie drugi
syn , to też poczułam się jakbym poniosła jakąś porażkę. A dobiła mnie
teściowa , która nie umiała ukryć zmartwienia tą wiadomością ( sama miała syna
jedynaka , a teraz dwóch wnuków , więcej dzieci nie planujemy). Zwłaszcza , że
na drugie dziecko zdecydowałam się przede wszystkim dlatego , że zawsze
marzyłam o córeczce. Bardzo kocham moich synków , są słodcy. Starszy 5,5 a mały
2 lata. Mądrzy , śliczni i zakochani w mamusi. ALe nie ma co ukrywać , na pewno
coś mnie w zyciu ominie. Dziewczynka to jednak inny świat i nie mam tu na myśli
tylko sukienek i warkoczyków. Kiedy widzę w sklepie rodziców wioażcych w wózku
na zakupoy lalkę , to coś mnie w środku ściska. Podczas , gdy moi chłopcy
biegają z wrzaskiem po mieszkaniu, córeczka mojej znajomej rozmawia z nią
spokojnie o planowanych na jutro zakupach. Mają więcej ze sobą wspólnego. Dla
moich dżentelmenów autorytetem życiowym wkrótce stanie się tata , a najbliższą
sercu osobą , za kilka latek ...inna pani. Myslę , że kontakt matki z córką
jest bliższy. Staram się jak najmniej o tym myśleć i skupiać na pozytywnych
stronach bycia mamą mężczyzn ( byłabym świetnym materiałem na żonę dla jakiegoś
króla). Ale czasem kiedy widze mamę z podobną do niej jak dwie krople wody
córeczką ... dopada mnie jakaś nostalgia.

Czyta jednak, bo chce się dowiedzieć, na czym polega mądrość według
pani Eulalii, choć nie wie jeszcze nawet, na czym polega wolność według niej
samej. Kiedyś to wymyśli.
Książeczka jest cienka, a litery duże, toteż Józia czyta ją szybko i
sprawnie, sama. Nie rozumie do końca, co z czego wynika, bo to niedorzeczne –
rzecz traktuje o tym, że jeśli jesteś grzeczna i pomocna przez cały dzień,
jesz szpinak i wątróbkę, wieczorem możesz mieć jedno, nawet najgłupsze
życzenie, które spełnia się następnego dnia.
Bohaterką jest dziewczynka – na ilustracjach występuje w różowej
sukience z falbanką. Jest trochę podobna do Józi – również ma jasne włosy i
niebieskie oczy. Ma jakieś głupie, przynajmniej zdaniem Józi, imię, brata i
rybki. Jej świat jest słodki, płaski i pozbawiony zmartwień; zupełnie jak
świat pani Eulalii. Pewnego dnia prosi – chyba Boga, to nie jest zupełnie
jasno powiedziane – o dar latania, który dostaje jak wszystko inne, mała
lizuska.

Następnego dnia Józia oddaje książkę pani Eulalii. „Byłam grzeczna” – owi –
„Przez cały dzień” i idzie się bawić.

Staje na parapecie. Okno jest otwarte. Świeci jesienne słońce, wieje
lekki wiatr. Porusza fartuszkiem Józi i firanką. Dziewczynka uśmiecha się
promiennie, patrzy za siebie – tylko przez chwilę – i skacze. Nie lata. potem
wszystko dzieje się szybko. Jej stopy uderzają o ziemię. To niski parter.
Nie czeka na nic. Biegnie do drzwi, wpada przez nie jak burza. Pani
Eulalia wychyla się na przedszkolne podwórze, jakby wypatrując jej zwłok.
Józia klepie ją w tyłek. „Widzisz” – mówi. Już nie sili się na uprzejmość –
„Jesteś głupia”. Czuje siłę. Triumfuje.

marzenia się spełniają- nam też!!!
Kochane, tak sobie pomyślałam, żeby wnieść trochę optymizmu.
Doszłam wczoraj do wniosku, że już czasem czekałam na pewne rzeczy (tak jak
teraz na ciąże) i one przychodziły w swoim czasie.
Wy na pewno też tak macie. Czy to nie brzmi pięknie.
No, wczoraj (uwielbiam robić kartkowe podsumowania), postanowiłam napisać
sobie co mi się spełniło. A o czym bardzo marzyłam.

:wielka, szczęśliwa miłość. Facet, który czuje podobnie. Ma podobną
wrażliwość, marzenia, spojrzenia na świat. Mom Go. kocham nad życie. sposób w
jaki pije kawę w sobotni poranek, robi grzanki, czule szepcze "myszko",
śmiesznie mruży oczy, kiedy się złości... rozmarzyłam się.
: praca, którą będę kochać i w której będę wolna. Mam ją
: własne mieszkanie, dwupoziomowe, z poddaszem, z którego będę mogła oglądać
drzewa., a leżąc na łóżku będę patrzyła na krople rozspryskujące się na
oknie.Mam je.
: niezależność finansową. Sklep Promod? Proszę bardzo. Wyjazd na weekend?
Proszę bardzo. Mam to.
: akceptację siebie. Poczucie, że jestem piękna (no, ładna), mądra, fajna-
nawet jeśli nie wyglądam jak modelka i na pewno nie dostanę Nobla. Mam to,
: kupę cudownych przyjaciół, na których mogę liczyć. Pić wino w sobotni
wieczór i o życiu prowadzić ważne rozmowy. Mam ich.
I setki innych drobiazgów i nie-drobiazgów, które sobie wymarzyłam i które są
dziś moje. Lub przy mnie. Takie, których czasem nie zauważam, a które są. Dwa
psy, ta czarna sukienka na którą kiedyś nie było mnie stać, niedzielna podróż
samochodem z moim M za miasto (niech będzie, że to drobnomieszczańskie!),
szminka Chanel (wiem, wiem- rozpusta), kilka światnych książek, łazienka do
której wchodzę i wiem, że jest "moja". Bo pachnie, jak lubię. I świeczki. I
bałagan też czasem.
Na niektóre rzeczy czekałam długo, wyboista, czasem opłakana droga. Ale jest.
Udało. Jestem szczęśliwa.
Dzięki temu, że czekałam umiem docenić. I nigdy nie powiem o swoim
szczęściu "to takie normalne".
Więc może takie jest niektórych przeznaczenie. Czekać. By potem za kilka lat
usiąść i do listy dopisać.
: wymarzone dwie kreski na porannym teście, bicie serca, a potem poród
(lekki ) i już Ona (On) jest na świecie. Owoc wielkiej (wyczekanej)
miłości.
Dziewczynki! Warto być cierpliwym.
Trzymam kciuki za Was i za siebie.

doris.bytom napisała:

> Nie pamiętam, czy była to książka typowo dla dzieci, ale raczej
tak. Otóż naści
> e
> lat temu przeczytałam fragmenty pewnej książki. Nie wiem nawet czy
była to
> powieść, czy zbiór opowiadań. Akcja działa się w którymś z krajów
anglosaskich
> lub w USA (chociaż i Skandynawia jest możliwa).
>
> Miasto, w którym działa się opisywana historia było położone na
pagórkowatym,
> górzystym wręcz terenie. Mała dziewczynka została przydzielona do
rodziny
> zastępczej, do kobiety, która namiętnie grała w bingo. Gdy
przychodził ktoś z
> opieki społecznej to oczywiście wszystko było cacy - dziewczynkę
ubierano w
> ładną sukienkę, była umyta, uczesana. Ale tak naprawdę kobieta źle
opiekowała
> się dziewczynką, wyzywała ją, mała często chodziła głodna, kobieta
szła na bing
> o
> i zamykała dom na 4 spusty i mała musiała wtedy radzić sobie sama.
Często
> przesiadywała pod cmentarnym murem, miała też jakichś przyjaciół,
ale już nie
> pamiętam kto to był i bliższych szczegółów.
>
> Książka nie była super gruba jeśli chodzi o ilość stron -
obstawiam, że było ic
> h
> maksymalnie 150.
Do doris.bytom
Jest to opowiadanie pt. „Mroczne zaułki na Kepie Kimballa” z książki
Joan Aiken „Pokój pełen liści”. Bohaterką jest Emelina, która bardzo
lubi czytać, ale jej opiekunka pani Vaugham nie widzi z tego żadnego
pożytku i wygania ją na dwór, gdy sama idzie grać w bingo. Emelina
chodzi więc na spacery po zapuszczonych zaułkach z kotem Mizerakiem,
a książki pożycza jej znajomy starszy pan - Jachimo. Dziewczynka ma
mnóstwo czasu na uruchomienie wyobraźni i tworzy sobie fantazyjny
świat dobrego i sprawiedliwego króla, do którego często „dzwoni” z
nieczynnej budki telefonicznej...

> ale nazwanie widzenia swiata w nieprawdziwych barwach-inną konstrukcja, nie
> zmienia faktu, ze wystepuje tutaj element samooszukiwania sie:)

fajnie się .. jak to nazwać.. przekomarzasz? :-)
nikt nie może być do końca pewnym w jakich barwach widzi świat :), co jest
prawdą, a co tylko jej pozorem.
Czasem chodzisz po plaży i spotykasz na niej smoki, ale po chwili okazuje się,
że to tylko sen.. budzisz się i leżysz w namiocie, chcesz sięgnąć po latarkę,
wychylasz się, wychylasz i lądujesz na podłodze w swoim pokoju... :-)
Tak też może być z koleżanką i opiętą sukienką - pójdzie w niej na przyjęcie ku
przerażeniu Blabony, a tam ludzie, którzy ją lubią taką jaka jest nawet nie
zauważą tego, zaczną dowcipkować i się bawić razem z nią - bez przyglądania się
i oceniania...

> > :) pokochaj tak, by każda komórka Twojego ciała chciała być z nią...
> > Ty chciej być częścią jej :-) i uwierz mi, wybaczysz wszystko...:)
>
> alez ja juz ci wierze....achhhh...;)

:) wiara cuda podobno czyni

> no jasne, ze tak, tylko, ze nie zawsze ta milosc jest az tak silna aby
> wybaczyc, kiedy zna sie prawde;)

więc po co ...... kusić los????? gdy nie znasz tej "prawdy" nie musisz
wybaczać.. Przeskakujemy ten fragmencik na skali czasu z wybaczaniem.

> moze inaczej.... skoro juz tak bardzo lubisz mowic o tych roznicach w
ludziach, uwazam ze ci ktorzy chca wiedziec (niezaleznie od tego jakby sie
zachowali) o tym czy sa puszczani kantem, powinni to wiedziec.... a reszta
niech nie wie, .. zreszta tez mi przyjemnosc jakby maz znajomej wiedzial jaka
to niegrzeczna dziewczynka z jego zony... no jest tu troche prawdy:)))

Ale..... Ty dopiero po poznaniu "prawdy" stwierdzisz.. po co ja chciałem
wiedzieć.. :) Ciekawość to silne pragnienie, ale czasem nie warto go zaspokajać.
Zwłaszcza, że czasem chodzi tylko przecież o to ciało :-)... i na dodatek przez
chwilę..

to się uśmiałam!
Odkąd pamiętam byłam jako dziecko szykanowana przez sąsiadów właśnie za to, że
moja rodzina nie chodzi do Kościoła. Duże miasto niby... i niby katolicy...
Jako pięcioletnia dziewczynka nie bardzo wiedziałam o co chodzi z tym "kici
kici", kiedy przechodziłam obok nich (to była jedna z łagodniejszych wersji).
Później już zrozumiałam. Chociaż do tej pory nie rozumiem, dlaczego świadków
Jehowy nazywa/ło się "kocią wiarą"????? może ktoś wie???
Nikt mi nie powie, że "Akurat sąsiadom tak bardzo zależy na tym co robisz". Bo
ja wiem, że zależy. Moja własna babcia potrafiła się odwrócić od mojej rodziny
tylko dlatego, że rodzice mają ślub cywilny (taka to niby katoliczka). Po
latach jej przeszło, ale pewnych rzeczy naprawić się nie da.
Nie wiem, może teraz świat wygląda inaczej, może ludzie stali się bardziej
tolerancyjni. Wątpię, ale może...
Byłam ochrzczona, byłam u I komuni, byłam bierzmowana. Dlaczego? Bo chciałam
tego ja. Sama zadecydowałam. Uważam, że tak powinno być z każdym i wtedy nie
było by takiego wątku, bo musiałby brzmieć "dlaczego dziecko niewierzących
idzie do ...?" Było by to trochę absurdalne pytanie.
Ludzie potrafią być okrutni, nawet w stosunku do małych dzieci i przekonawszy
sie o tym na własnej skórze, nie dziwię się nie wierzącym rodzicom, że posyłają
dziecko do komuni. Bo gdyby ci właśnie wierzący sąsiedzi ograniczali się w swym
szykanowaniu, wyśmiewaniu czy jakkolwiek to nazwać, tylko do dorosłych, to może
było by inaczej. Nie dziwię się, że ktoś chce swoje dziecko przed tym uchronić,
zwłaszcza, że taki sakrament nie ma na owe dziecko żadnego negatywnego wpływu,
a wręcz przeciwnie, może coś dobrago przynieść.
Rozumiem też oburzenie katolików (tych prawdziwych). Rozumiem, że sakrament
jest czymś ważnym dla nich. Takich katolików podziwiam i szanuję. Ale widzę
też, jak ci (niby) katolicy, praktykujący, prawie święci prześcigają się w tym,
kogo dziecko ma droższą sukienkę, czy kto dostał droższe prezetny, widzę jak
przyjęcia komunijne są bardziej wystawne niż weselne i nie widzę tu miejsca na
prawdziwą wiarę i przeżywanie sakramentu.
Może po prostu zajmijmy się swoimi sprawami, przeżywajmy wszytsko tak, jak
chcemy przeżywać, czcijmy to, co dla nas ważne. I, jak ktoś to już tu fajnie
napisał, nie zaglądajmy ludziom w sumienia, bo chyba nie mamy do tego prawa,
nasza wiara nas do tego nie uprawnia.

Pozdrawiam serdecznie!

agaya81 - znajdziesz swoje szczęście, wierz mi świat jest pełen wartościowych
mężczyzn, tylko trzeba na takiego w odpowiednim czasie trafić :)
Wiesz, ja sądzę, że nie trzeba mieć figury modelki żeby być atrakcyjną kobietą.
Napewno hirsutyzm nie jest estetyczną sprawą, ale nie oszukujmy się, w
dzisiejszych czasach jest tyle sposobów walki z nim, że trzeba tylko chcieć. Co
do sukienek i spódnic, hmm... nie twierdzę, że nie mam żalu do (no właśnie
kogo?), że czasem nie mogę się wystroić w fajną spódniczkę. Ale odpowiednie
spodnie, czy latem fajne rybaczki potrafią o wiele lepiej podkreślić twoje
atrybuty i możesz wyglądać o wiele lepiej niż niejedna kobieta w spódnicy. To
kwestia chyba przekonania samej siebie. I wierz mi, teraz po tym jak przytyłam
miałam chwile załamania, ale zamiast płakać, wymieniłam garderobę i jest ok.
I jeszcze apropo łydek, mój mążc ałe życie ubolewa, że nie może się ze mną
zamienić na nogi, hehehe (bo on straszny chudzielec jest a gra w piłkę nożną).
Trochę mnie zdziwiła Twoja informacja odnośnie konieczności odstawienia
dexamethasonu w ciąży. Ja mam informacje wręcz odwrotne. Jak uda mi się zajść w
ciążę to napewno do 12-14 tyg. będę brała zwiększone dawki dexa, aż do
określenia płci płodu. Jeżeli będzie chłopiec, to można odstawić dexa, jeżeli
dziewczynka to niestety leki do końca ciąży. Chodzi o zminimalizowanie
wystąpienia wad związanych z wpn u płodu. Podobno skuteczność takiego
postępowania wynosi ok. 85%.
A możliwość zajścia w ciążę jest faktycznie mała, bardzo żałuję, że nie
wiedziałam o chorobie wcześniej, tyle lat straconych bez starań...
Pozdrawiam serdecznie :)

DZiewczynki,

taki mam dobry humor dzisiaj, piątek i tyle świąt chcociaż za oknem deszcz
leje. Miłego dnia Wam życzę

Codo sukienki to mi się bardziej ta 2 podoba a jedynka bez tego colerka,
fryzurka i kwiatki do dwóch świetnie pasują

Moja tesciowa jest mistrzynia robienia "pieknych" i nikomu nie potrzebnych
prezencikow lubi nimi obdarowywac nie jest skapa wiec w mojej kolekcji
znajduja sie przeliczne eksopnaty oto kila z nich:
1. odziez
zawsze za duza i kupowana na jej rozmiar i gust:( dla uszczesliwienia mnie:(
-futro 3 rozmiary za duze szt.1
-bluzeczki na lato z wielkim dekoldem:( szt.4
-bluzeczka na lato z broszka nie w moim typie nigdy tego paskustwa nie
zalozylam wisi w szafie z metka
-sukienka piekna blekitna, reakcja meza gdy ja zalozylam-zdejmuj to natychmiast
-rajstopki nawet fajne ale czemu 3 rozmiary za duze?
-sweterek dla mnie na okres ciazy azurkowy z duzym dekoldem? teraz jest zima:(
-sweter dla meza w serek koloru starej myszy o rozmiarze nie wspomne nawet na
tescia za duzy:( nigdy nie zalozyl:(
Jaka przy tym pomyslowa ta moja tesciowa
jeszcze nie mamy dziecka kupila komplet do chrztu w swoim guscie koronkowy
wsam raz na dziewczynke my mamy miec chlopca
-kapcioszki chyba dla siebe kupila potem sie rozmyslila i dala mi:(
2. rzeczy praktyczne wg.mojej tesciowej:
-Koszyk ze sztucznymi owocami
-Obraz kiczowaty ze sztucznymi kwiatkami i ptaszkiem za szklana szybka ups
zbil sie:)
-komplet poscieli koloru - stary worek lub szmatka do podlogi
3. pamiatki z Polski
-maly domek goralski drewniany szt.1 pamiatka z gor
-mis swieczka woskowa szt.1
-ciupaga dla meza szt.1
-maz nie pije mamusia kupila mu wodke w Polsce:)
-3 kremy dla kobiet w jaj wieku -typ.Pani Walewska
-3 mydelka arco:( nie cierpe
-4 sciereczki kuchenne
-komplet porcelanowy do kawy w jej stylu

I wiele wiele... innych "pieknych" drobiazgow od mojej tesciowej ktore kryja
sie naszych domowych zakamarkach
Zastanawia mnie co wymyslila pod choinke w tym roku na pewno cos egzotycznego
nie spotykanego, za razem orginalnego:) Wiem z pewnych zrodel ze juz byla na
zakupach w swoich saniach:)-czekamy wiec z niecierpliwoscia na wigilie by
zachwycac sie jej pomyslowoscia:)

Tymczasem Zyczymy Wszystkim Wesolych Swiat i Pieknych Prezentow pod choinka od
Sw. Mikolaja a nie od Tesciowej:)

Ja i mąż pochodzimy z tradycyjnych rodzin, jesteśmy ochrzczeni, nasze dzieci (roczny synek, czteroletnia córka) - nie. Oboje świadomie i niezależnie w pewnym momencie życia zrezygnowaliśmy z uczestnictwa w kościele, nie braliśmy ślubu kościelnego i nie ochrzciliśmy dzieci. Jestem pewna swojej decyzji i nie mogę sobie wyobrazić siebie w kościele"wyrzekającej się szatana", byłby to gwałt na mojej wolności i, jak myślę, obraza uczuć ludzi prawdziwie wierzących, których szanuję. Ale jestem pełna obaw. Córka idzie teraz do przedszkola, publicznego, gdzie akurat nie ma religii (może dlatego że mieszkam w stolicy Czerwonego Zagłębia ),ale najbardziej obawiam się szkoły i komunii - w tym wieku identyfikacja z grupą jest dla dziecka bardzo ważna, a biała sukienka dla dziewczynki - to chyba coś wymarzonego. Choć muszę powiedzieć, że kiedy uczyłam w szkole, choć trochę starwsze klasy, dzieci niechodzące na religię, nie były odrzucane. Ale pozostaje jeszcze problem świąt - swoją drogą, ciekawa jestem, jak Wy go rozwiązujecie? Ja w naszym kraju odczuwam wręcz przymus obchodzenia świąt, zwłaszcza gwiazdki i nie mam serca odmawiać dziecku choinki i prezentów. Na razie staram się to wytłumaczyć tradycją, ale tradycję też by trzeba jakoś sensownie uzasadnić. Poza tym mam świadomość, że swięta w naszym wykonaniu wyglądają dość dziwacznie i nieprzekonująco. Natomiast jeśli chodzi o pytania egzystencjalne, które już zaczęła zadawać nasza córka, staram się (zresztą jak na wszystkie inne pytania) odpowiadać szczerze, zgodnie ze swoimi przekonaniami i najlepiej jak umiem. Kiedy pyta - co to ? tłumaczę, że jest to kościół, w kościele jest ksiądz, ktróry mówi do ludzi, ldzie go słuchają i razem się modlą, to znaczy wyrażają swoje pragnienia i myśli. I mówię, że niektórzy ludzie chodzą do kościoła, a niektórzy nie.
Dzięki za wątek. Mogłabym długo na ten temat, bo myślę o swojej decyzji, która na pewno nie ułatwi życia moim dziecim, ale może przynajmniej od zawsze będą wiedziały, że rodzice są wobec nich uczciwi.

;-))))
bardzo zabawne, jestes dzis w niezlej formie ))

niestety dla lusi - to jest bardzo niehonorowo przyjmowac pieniadze od kobiet
nie nalezacych do rodziny

no a analogia doprawdy trafna - tak ludzie jak i papier nie traca wartosci
wskutek zmiecia tylko wskutek nierzetelnosci... i dlatego zmiety czlowiek jest w
istocie bardziej wiarygodny niz niezmiety - a zmiete 50 dolarow budzi wiekszy
szcunek niz 50-tak prosto z prasy drukarskiej

odwdziecze sie za opowiesc inna historia... przypadkiem o lusi. historia z dluga
broda... stara jak swiat.

otoz lusia byla corka lokalnego bonzy w niewielkim miasteczku. lubila sie dobrze
zabawic w niezlym towarzystwie i lubila luksusowe ciuchy. tato byl - owszem -
zamozny - ale do pewnych granic. no ale trzasl calym miasteczkiem... wiec nikt
nigdy nie odmawial lusi kredytu: lokalny zlotnik restaurator i wlaciciel sklepu
z sukienkami i bielizna. lusia beztrosko wypisywala weksel za wekslem. po kilku
latach takiej zabawy - weksle lusi zaczely byc wymieniane miedzy lokalnymi
przedsiebiorcami a nawet miedzy zwyklymi obywatelami miasteczka. z biegiem czasu
ilosc ich wzrosla jedank tak zancznie ze ludzie nie chcieli ich juz przyjmowac.
wartosci weksli nie pomoglo niestety to ze interesy taty zaczely isc coraz
gorzej... w dodatku starzal sie a jego lysonie wyjechali do uk... niektorzy
sklepikarze ciagle przyjmowali weksle od samej lusi zeby nie stracic klienta...
a restaurator bo bal sie lysoni

co ciekawe - tylko zlotnik b. nie grymasil i bral z usmiechem. ba! skupywal
nawet weksle lusi od innych. fakt - za 30% nominalnej wartosci - ale jednak skupywal

pewnego dnia tato lusi znekany kolejnym dniem rozmow z uciazliwie natretnymi
restauratorem i wlascicielem butiku - poczul sie bardzo zle... pogotowie i
szybka reanimacja... happy end ale... musial wycofac sie z interesu ktory objela
lusia

coz. nie musze chyba pisac co bylo dalej. lusia - trzeba przyznac - wciaz byla
atrakcyjna mloda kobieta - i odziedziczyla piekna posiadlosc w dobrym punkcie
miasta. interes - choc podupadajacy i zadluzony - dobrze zarzadzany i splacony
mial przyzwoite perspektywy rozwoju

i wszystko skonczylo sie dobrze. ze szczesliwego zwiazku lusi i zlotnika
urodzilo sie mnostwo slicznych chlopcow i dziewczynek. zwlaszcza dziewuszki
zapowiadaly sie slicznie - uroku dodawaly im tajemnicze lekko skosne oczy i
ciemne proste wlosy odziedziczone po ojcu...

Piewrsz Komunia w Warszawie po nowemu...
Czołem

Swiat sie zmienia, oczywista oczywistość, jak to powiadają. Pamietam
swoja pierwszą Komunie sprzed wielu lat, rzecz działa sie w czasach
prehistorycznych.

Mały, skromny, ale sliczny garniturek, przyjecie w gronie rodzinnym
w domu, a prezent - niesmiertelny zegarek produkcji ZSRR marki Zaria
(mam go do dziś).

Zegarek marki Zaria był wtedy popularnym prezentem. Po komunii pół
klasy chwaliło sie radzieckimi cudami techniki. Ważne, by Zaria
miała jak najwiecej tak zwanych "kamieni" (do dzis dnia nie wiem co
to te kamienie

A jak sprawa wygląda dzis:

"Obiad obowiązkowo w restauracji. W prezencie – koperta z
pieniędzmi, bo rower, zegarek i laptopa dziecko już ma. – Ostrożnie,
bo zamiast święta będzie majówka – ostrzegają kapłani.

Na zmianę komunijnych obyczajów najbardziej narzekają kupcy na
Bazarze Różyckiego. To tam zawsze było zagłębie sukienek
komunijnych, wianuszków, garniturów. – To nie to samo, co kiedyś –
wspominają z rozrzewnieniem handlarki. – Najgorzej sprzedają się
sukienki. W parafiach szyją takie same dla wszystkich dziewczynek.

Lepiej jest z garniturami. Te pod komżę czy albę, które królują w
parafiach, też będą potrzebne. W tym roku modny prążek. – Ale
podobno w niektórych kościołach już i garnitury takie same
proponują. Po 500 zł komplet – mówi kupiec...

I całośc:

www.zw.com.pl/artykul/2,355394_Komunia_party.html

Pozdro
Krzysztof